Andaluzja z dzieckiem, czyli dużo słońca, plażowych szaleństw nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym. Zwiedzanie miast i miasteczek, wędrówki po parkach narodowych i podziwianie przyrody. Poniżej znajdziecie nasz luźny plan na pobyt w Andaluzji, pomysły na zwiedzanie i aktywności oraz polecenia knajpek i restauracji. Dodatkową atrakcją jest wizyta na Gibraltarze i wejście pieszo na Skałę Gibraltarską.
Artykuł zawiera lokowanie produktu: DiscoverCars.com
- Z uwagi na charakter wyjazdu, czyli totalny luz i spędzanie czasu z Maluszkiem, nie będzie tym razem górskich wędrówek. Są za to inne piękne miejsca, które warto zobaczyć w Andaluzji.
- Nasz pobyt w Hiszpanii wypadł na przełomnie marca i kwietnia 2026, tym samym był to okres Wielkanocy i Wielkiego Tygodnia, który dla Hiszpanów jest dużym wydarzeniem. Łączą się z tym wyższe ceny noclegów, a także zamknięcie większości sklepów w Wielki Piątek. Myślę, że warto o tym wiedzieć przed podróżą w okresie Wielkanocnym, aby na spokojnie zaplanować pobyt czy zakupy.
Andaluzja z dzieckiem – jak się przemieszczać?
Ze względu na wygodę z przemieszczaniem się podczas urlopu, wypożyczyliśmy samochód. Wybór był prosty – auto musi być komfortowe i mieć spory bagażnik przede wszystkim dlatego, że poza bagażami mieliśmy ze sobą również wózek spacerowy i rowerek biegowy. Wybór padł na Hyundai Tucson, który spełnił nasze oczekiwania. Rezerwacji bezproblemowo dokonaliśmy przez stronę DiscoverCars.com.

DiscoverCars.com to platforma do porównywania i rezerwowania samochodów z wypożyczalni na całym świecie. Nie jest klasyczną wypożyczalnią samochodów, tylko pośrednikiem — działa podobnie jak popularne wyszukiwarki noclegów czy lotów. Wpisujemy miejsce odbioru auta, daty podróży, godzinę odbioru i zwrotu, a system pokazuje dostępne oferty od różnych wypożyczalni. W praktyce oznacza to, że w jednym miejscu można porównać ceny, warunki wynajmu, oceny wypożyczalni, wysokość depozytu, politykę paliwową czy zasady dotyczące kilometrów. DiscoverCars jest platformą rezerwacyjną, a samochód odbieramy od konkretnej wypożyczalni. To ta wypożyczalnia wydaje auto, blokuje depozyt, sprawdza dokumenty i przyjmuje samochód przy zwrocie. Zdecydowanie polecamy tę platformę.
12 dni w Andaluzji z dzieckiem – nasz plan pobytu i zwiedzania
Dzień 1
Lot na trasie Kraków – Sewilla. Wypożyczenie auta, organizacja na miejscu – zakupy i zameldowanie w mieszkaniu w Sewilli.
Dzień 2
Sewilla, spacer po mieście, parkach, placach zabaw. Na spokojnie, bez konkretnego planu chłoniemy klimat miasta i cieszymy się marcowym ciepłem i pełnym słońcem.


Dzień 3
Do południa spacerujemy po Sewilli, jemy obiad i kierujemy się w stronę Parku Narodowego Donana. Naszym punktem docelowym jest miejscowość Matalascanas, która końcem marca jest praktycznie pusta. Wiąże się to również z tym, że wiele knajpek i sklepików jest zamkniętych. Jednak coś za coś – spokój i pustki na mieście i na plaży są zdecydowanie lepsze, niż tłumy turystów. Matalascanas jest naszym punktem wypadowym do Parku Narodowego Donana.

- Nocleg: ON Family Playa de Donana.
Dzień 4
Park Narodowy Donana – wizytę rozpoczynamy od odwiedzenia Visitas Oficial Donana. Samochód zostawiamy na darmowym parkingu przed budynkiem i kierujemy się do informacji turystycznej. Na miejscu pani informuje nas, że ścieżka w parku jest przystosowana do wózków, także zabieramy wózek dziecięcy i ruszamy na zwiedzanie. Przez park poprowadzone są drewniane kładki, po których wózek sunie dość wygodnie. Od czasu do czasu mijamy budki przeznaczone do obserwacji ptaków. Nad głowami latają nam orły i bociany. Ścieżka miejscami jest zacieniona, co w upalne dni z całą pewnością da sporą ulgę. Ogólnie miejsce jest bardzo przyjemne: intensywny zapach lasu, zieleń, natura. Widać tu jednak brak nakładów finansowych na renowację infrastruktury, a potencjał jest duży! Rozczarowaniem jest brak laguny, w której można obserwować flamingi. Zamiast tego jest wyschnięte i zarośnięte miejsce.


Po zwiedzaniu parku wracamy do miasteczka, jemy obiad i spędzamy resztę dnia na plaży Matalascanas Beach. Plażę bardzo polecamy. Jest długa, szeroka, piaszczysta i z mnóstwem pięknych muszelek.
Dzień 5
Huelva – spacer po mieście i zabytkowym molo Muelle del Tinto. Konstrukcja służyła niegdyś do załadunku na statki rudy, aktualnie jest obiektem o znaczeniu kulturowym i udostępniona została dla pieszych oraz wędkarzy. Wstęp jest darmowy. Oczywiście podczas spaceru po mieście zahaczamy o lokalne place zabaw, a tych w Hiszpanii nie brakuje. Kupujemy przekąski i zjadamy pyszną pizzę na cienkim cieście. Kolejny punkt w okolicy to wizyta w Palos de la Frontera, czyli miasteczku, z którego na wyprawę wypływał Kolumb. Mieści się tu muzeum, w którym można zajrzeć do środka zrekonstruowanych trzech statków, czy obejrzeć film dokumentalny o wyprawach Kolumba. Bilet wstępu kosztuje 3,60 €, dzieci do lat 5 wchodzą za darmo.





Dzień 6
Miasteczko El Rocio, które ze względu na brak asfaltowych dróg, wygląda jak dziki zachód. Warto zajrzeć ze względu na wyjątkowy klimat i przeniesienie się w czasie. Podczas naszej wizyty nie było tam wielu turystów, jednak w sezonie może być tłoczno. Przed samym wjazdem do miasteczka, tuż przy głównej drodze mieści się laguna Charco de la Boca. Jest to świetne miejsce do obserwacji flamingów i innego ptactwa. Klimatu dodają pasące się tam konie.



Po zwiedzaniu miasteczka ruszamy na obiad do Taberna del Cristo w Almonte, a następnie w drogę powrotną do Matalascanas. Późne popołudnie spędzamy na plaży Playa del Coto, gdzie poza plażowaniem można spacerować pomiędzy urokliwymi wydmami.

Dzień 7
Playa de Cuesta Maneli – przepiękna piaszczysta, szeroka plaża, na którą prowadzi uroczo położona drewniana ścieżka. My spacerujemy nią z wózkiem dziecięcym i bez problemu pokonujemy trasę aż do tarasu widokowego. Końcówka ścieżki to schody prowadzące na plażę, więc wózek znosimy na dół. Miejsce jest absolutnie przepiękne i warto je zobaczyć. Ogrom piasku i Oceanu Atlantyckiego zachwyca!




Warto wiedzieć: poza sezonem Parking Cuesta Maneli jest bezpłatny.
Wizytą na tej plaży żegnamy Park Narodowy Donana i ruszamy w kierunku Tarfiy, która przez kolejne dni będzie naszą bazą wypadową. Po drodze zatrzymujemy się na późny obiad w Kadyksie, natomiast wieczorem meldujemy się w Tarifie.
Dzień 8
Tarifa, czyli plażowanie, chill, spacer po miasteczku, podziwianie umiejętności kitesurferów. Spacer deptakiem wzdłuż Oceanu Atlantyckiego i Morza Śródziemnego, bo to właśnie tu znajduje się granica pomiędzy nimi. W Tarifie praktycznie cały czas jest wietrznie, co niekoniecznie sprawia przyjemność podczas spacerów, jednak to właśnie wiatr sprawia, że Tarifa jest najlepszym miejscem na kitesurfing w Europie. Wiatry Levante i Poniente są wręcz uwielbiane przez miłośników tego sportu. Silny wiatr daje się we znaki, jednak to wizytówka tego miejsca, dlatego jadąc tu należy się z tym liczyć.




My mimo wiatru smagającego nasze ciała i targającego włosy, staliśmy jak zahipnotyzowani, gapiąc się na niesamowite wyczyny kitesurferów.
Ponadto warto dodać, że kolor wód oceanu i morza w Tarifie jest obłędy i niesamowicie kontrastuje z jasnym piaskiem. Tarifa ma także super ścieżki pieszo rowerowe, które doskonale sprawdziły się na spacery z rowerkiem biegowym.



Dzień 9
Gibraltar – całodzienna wycieczka. Ruszamy z Tarify z zamiarem zaparkowania auta na jednym z płatnych parkingów tuż przed granicą z Gibraltarem. Jednak na miejscu okazuje się, że parkingi są pełne – okres Wielkanocy. W związku z tym ruszamy kawałek dalej bez problemu znajdujemy miejsce na miejskim parkingu przy Av.Principe de Asturias – tu współrzędne: 36.15594386923837, -5.344885581619725. Dodatkowym miłym zaskoczeniem jest fakt, że przed Wielkanocą parking miejski jest bezpłatny. Z tego miejsca na nogach ruszamy w kierunku granicy z Gibraltarem. Potrzebujemy tylko dokument tożsamości, czyli albo dowód osobisty, albo paszport. Do wejścia na Gibraltar nie potrzebna jest ESTA (marzec 2026). Szybko przechodzimy przez kontrolę graniczną i udajemy się w kierunku centrum. Po drodze czeka na nas pierwsza atrakcja, czyli przejście przez pas startowy lotniska na Gibraltarze. Oczywiście na czas startu i lądowania samolotów przejście jest zamknięte zarówno dla pieszych, jak i dla pojazdów.



Gibraltar – Devil’s Gap Path
Kolejny etap to spacer po mieście i wejście na Skałę Gibraltarską – cena w marcu 2026 wynosi 30£. Ze względu na to, że wzięliśmy ze sobą wózek postanawiamy zostawić go na malutkim parkingu dla skuterów. Malucha wsadzamy w nosidło i rozpoczynamy wędrówkę bardzo przyjemnym i łatwym szlakiem Devil’s Gap Path. Co prawda po 10 minutach nosidło idzie w odstawkę, a Skałę Gibraltarską zdobywamy w konfiguracji: trochę na nóżkach, trochę na rączkach. Pogoda dopisuje, widoki są eleganckie. Po drodze, zanim pojawią się małpy, robimy krótki przystanek na posiłek. Te pojawiają się niedługo po minięciu tarasu widokowego z ławkami, położonego najbliżej budki z biletami wstępu do parku.





Następnie krok za krokiem idziemy na górę. Można wędrować asfaltowa drogą, można stromymi schodami. Zahaczamy także o przepieknie położony mostek tybetański. Na górze poza małpami, które są dosłownie wszędzie, nawet na schodach – trzeba je omijać, bo one się nie ruszą, jest także szklany taras widokowy. Wstęp na taras jest wliczony w bilet. Należy przed wejściem zeskanować u pana z obsługi kod kreskowy z opaski, którą otrzymaliśmy przy zakupie biletu. Do centrum wracamy taką samą ścieżką. Zahaczamy oczywiście o plac zabaw i zgarniamy coś do jedzenia.


Dzień 10
Tarifa i dzień totalnego luzu. Spacery, tapas, plażowanie, czytanie książek. Szeroko pojęty chill 🙂
Dzień 11
Tarifa – do południa korzystamy jeszcze z uroków miasteczka, a następnie udajemy się do Kadyksu. Tam spacerujemy, jemy, zahaczamy o bardzo fajny park z placem zabaw i jaskinią. Jemy obiad i kierujemy się do miasteczka Lebrija, gdzie w Hotelu Lebrija mamy zarezerwowany nasz ostatni nocleg.

Dzień 12
Transport na lotnisko, oddanie auta do wypożyczalni i lot na trasie Sewilla – Kraków.
Leave a Reply