Czy na Tajwanie dogadasz się po angielsku?

Porzućcie złudzenia!

Na Tajwanie porozumienie się po angielsku graniczy z cudem. Między bajki można włożyć informację, że Tajwańczycy znają angielski. Nie znają. A jak trafisz na Tajwańczyka mówiącego po angielsku (i się z nim dogadasz) to jesteś szczęściarzem.
Sytuacji gdzie udało nam się porozumieć bez problemu po angielsku, było zaledwie kilka i to w głównie w stolicy, czyli w Tajpej oraz na dworcach kolejowych podczas zakupu biletów.

O tym, że nie będzie lekko, przekonaliśmy się już na lotnisku w Tajpej.
Musieliśmy kupić bilety na przejazd metrem do miasta i pan sprzedający bilety, błagalnym wzrokiem patrzył na naszą znajomą Tajwankę Ariel, aby to ona kupiła bilety, a nie my. Później Ariel wyznała nam, że panu bardzo ulżyło kiedy poprosiła go o trzy bilety na raz, bo nie musiał się wysilać i próbować rozmawiać z nami po angielsku.

Później było tylko „lepiej” – albo gorzej jakby na to nie patrzeć, ale przynajmniej śmiesznie 🙂
Zameldowanie się w wynajętym w Tajpej pokoju nie doszłoby do skutku gdyby nie nasza Ariel. Otóż właściciel nie przyjmował nas osobiście, a zameldować mieliśmy się sami. Najpierw trafiliśmy na złe piętro — okazało się, że w informacji na rezerwacji jest błąd. Ariel więc dzwoniła do właściciela i po chińsku otrzymała instrukcje co dalej, gdzie iść oraz gdzie są klucze do mieszkania.
Mało tego. W mieszkaniu nie było internetu — a Grzesiek przecież pracował zdalnie. I tu znów z pomocą przyszła nam Ariel i telefonicznie załatwiła sprawę.
Nie wyobrażamy sobie, co by było gdybyśmy byli sami. Pewnie do dziś czekalibyśmy na nie tym piętrze, co trzeba … 😛

Jak w takim razie porozumieć się z Tajwańczykami?!

Sytuacji, w których obsługa knajpy patrzyła na nas na jak na kosmitów, było tyle ile knajp.
Menu zazwyczaj dostępne było tylko po chińsku. I weź, tu sobie wybierz człowieku coś na obiad!

Typowe menu w knajpach.
Nocny market w Hualien – menu tylko w języku chińskim.

Idąc po bubble tea czy po kawę do kawiarni, obsługa albo dawała nurka pod ladę, albo cała ekipa patrzyła na nas wielkimi oczami i zastanawiali się gdzie się schować. Najzabawniejsze były jednak sytuacje, kiedy wybuchali śmiechem i przepychali się nawzajem, typując kozła ofiarnego, który ma nas obsłużyć 🙂
Bywało też, że na nasz widok od razu machali rękami i krzyczeli zza lady „no english, no, no, no”.
I wtedy my i nasza ulubiona aplikacja na Tajwanie, czyli Google Translate wkraczaliśmy do akcji.

Gdyby nie mobilny słownik to pewnie chodzilibyśmy głodni. Można śmiało powiedzieć, że to najbardziej przydatna aplikacja podczas całego wyjazdu. Dzięki niej byliśmy w stanie odczytać menu, dogadać się z obsługą hotelu, wypożyczyć skuter czy rower, kupić smakową tajwańską herbatę, odczytać instrukcję i po prostu zorientować się, o co chodzi.
Aplikacja działa offline. Skanuje tekst i automatycznie nam go tłumaczy. Bywa, że trzeba się nagimnastykować z telefonem w ręku, ale lepsze to niż nic 🙂
Sytuacji, kiedy aplikacja na prawdę nam pomogła, było wiele. Dla przykładu w Alishan dostaliśmy rycinę obrazującą trasy w parku.
I bardzo miło, że pani z obsługi dała nam taką rycinę, ale była ona w języku chińskim więc dla nas nazwy szlaków były niestety zupełnie niezrozumiałe 🙂 

Plan tras w Alishan.

W Kenting wynajęliśmy pokój u miłej pani, która w ogóle nie znała ani jednego słowa po angielsku. Cały pobyt korzystaliśmy ze słownika i wspaniale się „dogadywaliśmy”. Śmiechu przy tym było co niemiara 🙂 

Dlaczego tak trudno na Tajwanie porozumieć się po angielsku?

Nasze znajome wytłumaczyły nam, że na Tajwanie nie przywiązuje się wagi do nauki języków obcych. Tajwańczycy twierdzą, że nie jest im to potrzebne i nie mają zamiaru się uczyć.
Dziewczyny należą do tej garstki obywateli Tajwanu, którzy jednak przekonali się, że nauka języka obcego jest opłacalna. Ariel, Shu i Cinny kilka lat temu uczestniczyły w kursie języka angielskiego w Wielkiej Brytanii. Przez rok mieszkały w domach u Brytyjczyków. Chodziły codziennie do szkoły językowej i intensywnie przyswajały nową wiedzę oraz nawiązywały międzynarodowe przyjaźnie. Ariel nawet poznała tak swojego męża! Natomiast Yu Ying uczy się angielskiego, bo chce. Sama przyznała, że cieszy ją to, że widząc się z nami, może się porozumieć.
I chociaż jej angielski jest na bardzo podstawowym poziomie to bez problemu potrafimy się ze sobą dogadać 🙂 

Tak wyglądają nasze doświadczenia językowe z Tajwańczykami. A Wam udało się porozumieć po angielsku bez problemu czy też musieliście korzystać ze słownika na każdym kroku?

Więcej ciekawostek, którymi podzieliły się z nami znajome Tajwanki znajdziecie w tym wpisie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Akceptuję zasady Polityki prywatności