Dlaczego polecieliśmy na Tajwan i czego dowiedzieliśmy się od lokalsów?

Tajwan, Tajpej, co zobaczyć
0
(0)

Tajwan — kraj niezwykle barwny, egzotyczny i ciekawy. Mieliśmy okazję poznać lepiej ten zakątek świata dzięki poznanym w 2009 roku Tajwankom. W tym wpisie przybliżamy historię naszej polsko — tajwańskiej znajomości, która trwa od lat.

USA — Polska — Singapur — Tajwan — Wielka Brytania

W 2009 roku na Work&Travel w USA poznaliśmy dwie Tajwanki — Ariel i Yu Ying. Dużo czasu spędzaliśmy razem. Dziewczyny gotowały dla nas tajwańskie potrawy, nauczyły nas jeść pałeczkami i opowiadały o swoim kraju. To było nasze pierwsze zetknięcie się z kulturą Dalekiego Wschodu. Dla nich też byliśmy odkryciem — pierwsi Europejczycy, jakich w życiu poznali. Podczas pożegnania obiecaliśmy sobie nawzajem, że na pewno kiedyś jeszcze się spotkamy.

Ariel, Yu Ying i my. 

Słowa dotrzymaliśmy. W 2013 roku Ariel wraz z dwiema innymi koleżankami przyleciała do Krakowa. W 2015 roku spotkaliśmy się ponownie w Singapurze, gdzie Ariel pracowała a Yu Ying przyleciała specjalnie, żeby się z nami spotkać. Przy okazji poznaliśmy też jej brata. W 2017 roku jak tylko trafiła się okazja, żeby polecieć na Tajwan, co było okazją do kolejnego spotkania.
Ponownie z Ariel widzieliśmy się w czerwcu 2018. W trakcie powrotu z Nowej Zelandii zatrzymaliśmy się na kilka dni w Londynie, gdzie Ariel mieszka wraz z mężem i synkiem.

Podróż na Tajwan

Na Tajwan wyruszyliśmy we wrześniu 2017 i spędziliśmy tam trzy wspaniałe tygodnie. Pierwsze kilka dni zwiedzaliśmy Tajpej w towarzystwie dziewczyn. Na weekend Ariel i Shu zabrały nas do powiatu Yilan, gdzie pokazały nam, jak się zwiedza po tajwańsku.

Zwiedzanie w tajwańskim stylu

Zwiedzanie po tajwańsku wygląda następująco: plan „podróży” opiera się na liście z lokalnymi knajpami serwującymi dania typowe dla danego regionu. Będąc w Yilan nasze przewodniczki miały całą listę miejsc, w których koniecznie musimy zjeść. Podczas wizyty na nocnym targu dziewczyny podjęły strategię zajmowania kolejek do danej budki z jedzeniem, przez każdego z osobna, a następnie zarządziły zbiórkę w wyznaczonym punkcie, aby podzielić się zakupionym jedzeniem. Przyznam, że tę sztukę miały opanowaną do perfekcji. Poszło nam dość sprawnie, jedzenia mieliśmy co niemiara (resztki dojadałam rano na śniadanie!).

Bubble Tea

Wtedy na targu nocnym pierwszy raz Ariel poczęstowała nas tajwańską bubble tea i nasza miłość do tego napoju rozkwitła. Trwa do dziś i to bezgranicznie 🙂

Spędziliśmy z nimi naprawdę wspaniały weekend. Zajadaliśmy się przysmakami, których pewnie sami byśmy nie kupili. Do tego zabrały nas na najlepszy ramen, jaki jedliśmy w życiu! Dziewczyny opowiadały nam o tajwańskich zwyczajach. O tym, że w ich kulturze podróżuje się do danego miejsca/miasta, aby sobie coś dobrego zjeść a przy okazji coś zobaczyć. 

My pytamy, one odpowiadają

Zawsze nas zastanawiało, dlaczego Azjaci mają zdjęcia z kamieniami, na których wyryty jest jakiś napis? Ariel i Shu powiedziały wprost: Tajwańczycy są leniwi i robią sobie tylko zdjęcie z nazwą zabytku/atrakcji i to im wystarczy. Nie muszą widzieć tego miejsca na własne oczy, ważne, że mają zdjęcie z nazwą. I to by się zgadzało. Podczas gdy my wybraliśmy się na wędrówkę do lasu, reszta turystów masowo robiła sobie zdjęcia z kamieniem i sławnym miejscem z jakiegoś serialu. Bo muszę tu wspomnieć, że sławne miejsca z filmów i seriali gdzie pan X dotknął dłoni pani Y i narodziła się miłość, są niesamowicie oblegane i należą do punktów obowiązkowych podczas wyjazdów!

Przeprawa przez las.

Popularny znaczy lepszy?

Powiem Wam, że słowo „popularny” jest chyba ulubionym słowem Tajwańczyków. Dla przykładu większość ludzi używa urządzeń Apple. Niby nic nadzwyczajnego, ale przecież mają na Tajwanie swoich producentów elektroniki. Dlaczego więc Apple rządzi? Odpowiedź jest prosta — bo jest popularne! I tak oto zwiedzając z dziewczynami miasto, dowiedzieliśmy się, że ta knajpa jest popularna (bo jest popularna z tego, że jest popularna). Ta budka z jedzeniem jest popularna, tamta budka z lodami także jest popularna, itd. itp. Wszystkiemu trzeba zrobić zdjęcie (nawet kolejce do popularnego miejsca). I oczywiście trzeba mieć zdjęcie z popularnym budynkiem. Ważne jest także fotografowanie popularnych eksponatów w muzeum. W Tajpej poszliśmy do muzeum narodowego, gdzie jednym z eksponatów jest jadeit (czyli dość rzadko spotykany minerał) w kształcie kapusty pekińskiej. I nieważne co to jest, skąd się wzięło i jak powstało. Ważne jest, aby mieć zdjęcie. Tłumy przy gablocie z małą kapustką są niewyobrażalne 🙂

Zwyczajnie na Tajwanie trzeba być popularnym, jeść i pić w popularnych miejscach i mieć popularny telefon 🙂
Oczywiście nie dotyczy to każdego tajwańczyka, żeby nie było iż wrzucam wszystkich do jednego worka, ale zwiedzając ten kraj sami się przekonacie i zobaczycie to na własne oczy.

Niebieskie oczy — absolutny hit!

Zapytaliśmy także, dlaczego azjaci tak ochoczo nas fotografują? Ariel wytłumaczyła nam, że jesteśmy dla nich swego rodzaju atrakcją. Jasna karnacja, jasne włosy, niebieskie oczy. Niebieski kolor oczu to już w ogóle jest hit! Azjaci często kupują sobie soczewki kontaktowe, żeby mieć niebieskie czy zielone oczy. I podobno dla Azjatów jesteśmy „very beautiful i very handsome”. Często także widzą Europejczyków po raz pierwszy w życiu. Z pewnością wynika to także z innej kultury. Bo wyobrażacie sobie podchodzić do Azjatów na krakowskim Rynku i robić sobie z nimi zdjęcia angażując przy tym całą swoją rodzinę?

Tajwan i pudelki

Innym bardzo popularnym zjawiskiem na Tajwanie jest posiadanie psów. Ale nie jakiejkolwiek rasy, tylko pudelków, najlepiej z karmelową sierścią. Pieski te na Tajwanie traktowane są z największym szacunkiem i miłością. Mają salony SPA, specjalnych fryzjerów, hotele. I nie myślcie sobie, że pieski chodzą na spacery na smyczy i o własnych siłach… O nie nie! Na spacery są wywożone wózkami. Zupełnie jak dzieci. Wózków dla psów jest kilka rodzajów. Mogą być w formie walizki, wózka à la dziecięcy, wózka à la na zakupy. Noszone są także w plecakach albo po prostu na rękach. Istne szaleństwo. W kawiarni można zamówić sobie kawę latte z pianką, na której widnieje pyszczek Twojego pupila. Także, kiedy na Tajwanie widzisz matkę z wózkiem wiedz, że masz 50% szans zobaczyć tam pieska zamiast dziecka. Poniżej zamieszczam psią galerię 🙂 

I naprawdę nie jest to przypadek, że te psiaki są w wózkach. Tajwańczycy całkiem poważnie podchodzą do tematu 🙂
O ile poważnym można nazwać wożenie psów w wózkach..
Często też widzieliśmy psy jeżdżące z właścicielami na skuterach. Jeden szczególnie nas rozbroił 🙂
Czekał przed sklepem na swojego właściciela przy okazji chętnie pozując do zdjęć.

Pod koniec wyjazdu zostaliśmy zaproszeni na wycieczkę z Yu Ying i jej znajomym. Zabrali nas nad morze i pokazali piękne miejsca w okolicach Tajpej. Kolega Yu opowiadał o swoich zainteresowaniach, między innymi o grach komputerowych i z rozmowy dowiedzieliśmy się, że doskonale zna Wiedźmina 🙂 Byliśmy mile zaskoczeni. 

Dobrze jest zwiedzać dany kraj z lokalnymi mieszkańcami. Dzięki temu wiele rzeczy, których pewnie byśmy nie zrozumieli, wiele różnic kulturowych i zachowań stało się dla nas jasne. Jeśli tylko macie możliwość to skorzystajcie z takiej formy zwiedzania, chociażby na kilka dni 🙂 

Jak oceniasz przydatność tego wpisu?

Kliknij gwiazdki, aby ocenić ten wpis.

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Akceptuję zasady Polityki prywatności