Sądecczyzna – region wielu wrażeń!

sądecczyzna
5
(1)

Sądecczyzna to niezwykle urokliwy region małopolski, który zachwyci zarówno miłośników górskich wędrówek, jak i fanów miast oraz kultury łemkowskiej. Sądecczyzna to także dom Kuby, autora bloga Sądecki Włóczykij. Kuba to człowiek orkiestra — chodzi po górach, biega maratony, pracuje w mediach, prowadzi audycję radiową i prelekcje podróżnicze. Ponadto w maju 2021 roku wydał swój autorski przewodnik po Sądecczyźnie, który jest ogromną kopalnią wiedzy o tej części Polski. Człowiek zabiegany, zakręcony, ale znalazł chwilę, aby odpowiedzieć na kilka moich pytań. Zapraszam do lektury 🙂

Jesteś autorem bloga podróżniczego Sądecki Włóczykij. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?

Pojawienie się bloga to był trochę przypadek, a trochę rezultat powolnego dojrzewania do decyzji o założeniu “własnego miejsca w sieci”. Od początku studenckich lat polubiłem spontaniczne, samodzielne podróże w różne zakątki Polski. Schodziłem również bardzo dużo szlaków turystycznych w swoich rodzinnych, beskidzkich stronach. W końcu będąc takim wędrownikiem, całkiem spontanicznie pojawiła się w mojej głowie nazwa “Sądecki Włóczykij”. Dało to początek fanpage’owi na Facebooku, a po roku, w październiku 2014, założyłem bloga pod taką samą nazwą.

Jakie treści można znaleźć na Twoim blogu?

Mogę powiedzieć, że treści… wszelakie. Jednak tak po prawdzie, to obecnie Sądecki Włóczykij ma dwie nisze tematyczne, w których najlepiej się sprawdza — Beskidy z naciskiem na okolice Sądecczyzny oraz Estonia i pozostałe państwa bałtyckie, z którymi również łączy mnie wiele sentymentu.

Kuba – autor bloga Sądecki Włóczykij. fot. Jakub Zygmunt

Sądecczyzna to region bardzo bliski Twojemu sercu. Pamiętasz swoje pierwsze wycieczki po okolicy? Były to wycieczki szkolne czy już wcześniej miałeś okazję poznać różne zakamarki w swoim sąsiedztwie?

Jeśli mnie pamięć nie myli, to dokładnie latem 2003 roku z rodzeństwem wybraliśmy się w Beskid Sądecki. To była krótka trasa z Krynicy na Runek i z powrotem. Miałem wtedy 12 lat. Pamiętam, że strasznie narzekałem, że daleko, wysoko itd. Ale po paru takich wędrówkach tak mi się spodobało, że nie wyobrażam sobie już żadnego lata bez chodzenia po górach. Te najmłodsze lata spędziłem przede wszystkim w Beskidzie Sądeckim, a na studiach zacząłem odkrywać zakamarki pozostałych pasm — Pienin, Gorców, Beskidu Wyspowego, no i oczywiście Tatry.

Beskid Sądecki znasz bardzo dobrze. Które szlaki należą do Twoich ulubionych?

Tych najbardziej ulubionych tras pozwolę sobie nie podać, ponieważ są one tak ukryte i nadal mało znane, że chciałbym by takie pozostały jak najdłużej. Ale żeby nie zostawić Czytelnika z niczym, to do grona najpiękniejszych szlaków (i najcięższych zarazem) zaliczam fragment GSB z Rytra na Makowicę przez schronisko Cyrla. Jak to powiedział mi kiedyś stary przewodnik beskidzki: “tutaj dopiero włącza się ogrzewanie na plecach”. Jest to niezwykle stromy szlak, w większości zalesiony, ale w połowie trasy znajduje się polana Kretówki, gdzie możemy podziwiać najpiękniejsze zachody słońca moim zdaniem. Sama okolica schroniska Cyrla również należy do niezwykle urokliwych i dzikich.

Beskid Sądecki. Zachód słońca z polany Kretówki w drodze na Cyrlę. fot. Jakub Zygmunt

Drugim szlakiem z listy tych, którymi lubię chodzić, jest zielony szlak z Obidzy przez Eliaszówkę, dalej Magóry i Piwowarówkę do Piwnicznej. Jest to szlak graniczny, nad doliną Czercza. Jeśli chcemy, chociaż poczuć “zapach Słowacji” to tutaj to się uda. Ponadto na szczycie Eliaszówki znajduje się wieża widokowa.

Piwowarówka w zimowej odsłonie. fot. Jakub Zygmunt

Którą trasę i który szczyt polecisz komuś, kto pierwszy raz udaje się w Beskid Sądecki?

Niestety lub stety, ale Beskid Sądecki słynie z długich grani, zatem trudno tutaj o “krótką wycieczkę” dla początkujących. Jeśli ktoś jest początkujący, to dookoła Krynicy znajdzie krótkie trasy m.in. żółty szlak na Górę Krzyżową, czy zielony i czerwony szlak na Jaworzynę Krynicką. Natomiast taką popisową trasą dla każdego, kto będzie pierwszy raz w Beskidzie Sądeckim, jest fragment GSB z Rytra, na Radziejową i dalej na Przehybę, a potem zejście niebieskim szlakiem do Rytra. Jest to wariant długi i tylko dla osób, które mają kondycję na ośmiogodzinny spacer.

sądecczyzna
Beskid Sądecki. Widok z Przehyby o wschodzie słońca. fot. Jakub Zygmunt

Masz swoje ulubione schronisko górskie w Beskidzie Sądeckim?

Preferuję odwiedzać prywatne, niewielkie górskie chaty, których zresztą takich w tych stronach na szczęście nie brakuje. Osobiście bardzo lubię Chatę Magóry na wspomnianym już zielonym granicznym szlaku z Eliaszówki do Piwnicznej. Nie dość, że jest to miejsce bardzo oddalone od cywilizacji, to w dodatku bez zasięgu telefonicznego. W drewnianej chacie nie tylko przenocujemy, ale również możemy zostać ugoszczeni przez gospodarzy pysznymi pierogami!

Chata Magóry. fot. Jakub Zygmunt

Sądecczyzna pod względem gór to nie tylko Beskid Sądecki, ale także Góry Grybowskie. Powiesz o nich coś więcej?

To jest właśnie to pasmo, o którym najchętniej chciałbym zamilknąć, aby dalej pozostało tak swojskie i nieznane, jak to jest do tej pory. (śmieje się) Przyznam jednak otwarcie, że o Górach Grybowskim powstał niewielki wpis na blogu, gdzie opisuje to pasmo. Jest to tak naprawdę najbardziej zachodnia część Beskidu Niskiego, która ma kształt trójkąta, gdzie mniej więcej granicami są droga krajowa nr 28 z Nowego Sącza do Grybowa, droga krajowa nr 75 z Nowy Sącza do Krynicy oraz droga wojewódzka z Grybowa do Krynicy. Przez Góry Grybowskie poprowadzono zaledwie cztery szlaki turystyczne, nie ma tutaj żadnych schronisk górskich, góry są gęsto zalesione, a w zacisznych dolinach można zwiedzić dawne łemkowskie wsie, jak np. Królowa Górna, Bogusza czy Binczarowa. Jest to pasmo dla ludzi kochających las oraz szukanie śladów dawnej historii Łemków.

sądecczyzna
Sądecczyzna – Góry Grybowskie. Zachód słońca znad wsi Bogusza. fot. Jakub Zygmunt
sądecczyzna
Sądecczyzna – Góry Grybowskie. fot. Jakub Zygmunt

O tym, gdzie mogą udać się miłośnicy gór, już wiemy. Niewątpliwie atrakcją Sądecczyzny jest także Pogórze Rożnowskie. Komu polecasz wypoczynek w tej części regionu?

Pogórze Rożnowskie to zdecydowanie kraina dla osób lubiących wypoczynek nad wodą. Większość turystów kieruje się tutaj, żeby wypocząć nad brzegiem jeziora Rożnowskiego. Gródek nad Dunajcem, Bartkowa czy Rożnów to najbardziej popularne miejscowości na taki leniwy wyjazd, co nie oznacza, że po Pogórzu nie da się powędrować! Na pewno warto wybrać się do Bukowca, gdzie w rezerwacie Diable Skały można przespacerować w malowniczych formacjach skalnych. Ponadto najwyższa w okolicy Dąbrowska Góra również należy do bardzo widokowych miejsc z szeroką panoramą na jezioro.

Sądecczyzna – Jezioro Rożnowskie. fot. Jakub Zygmunt

Miłośnicy miast i historii również będą mogli czerpać z wizyty na Sądecczyźnie garściami. Krynica-Zdrój, Muszyna, Nowy Sącz — jakie miejsca polecasz zobaczyć w tych miastach?

Do Nowego Sącza to warto przyjechać na cały weekend! Jednym z najważniejszych punktów wycieczki powinna być wizyta w Sądeckim Parku Etnograficznym oraz Miasteczku Galicyjskim, które prezentują kulturę, budownictwo i oddają klimat życia naszych pradziadków Lachów, Łemków, Pogórzan, Górali, Niemców i Romów. Ponadto nowosądeckie Stare Miasto pięknieje w oczach ostatnimi laty — Bazylika św. Małgorzaty, ruiny zamku królewskiego, drugi co do wielkości rynek po krakowskim czy secesyjne kamienice mieszczańskie to tylko skromny wyimek atrakcji tego miasta.

sądecczyzna
Mural w Nowym Sączu. fot. Jakub Zygmunt

W Krynicy-Zdrój również nie sposób zabawić tylko na chwilę. Naszą uwagę przykuje główny deptak z Pijalnią Główną i Starym Domem Zdrojowym. Ponadto wzdłuż bulwarów Dietla można podziwiać przepiękne wille uzdrowiskowe, z których najbardziej imponująca się słynna Witoldówka. Fani śpiewaka Jana Kiepury nie powinni zapominać o jego modernistycznej willi Patria.

Krynica-Zdrój – widok na deptak. fot. Jakub Zygmunt

Jeśli natomiast mowa o Muszynie, to tutaj przede wszystkim trzeba skupić się na zwiedzaniu miejskich ogrodów, których jest kilka. Ogrody Zmysłów, Magiczne, Biblijne czy Antyczne to przepiękne miejsca, w których otoczenie zostało tak zaprojektowane, aby nie tylko dało wytchnienie spacerującym, ale również wywierało wrażenia estetyczne. Muszyna to miasteczko o średniowiecznym rodowodzie, zatem znajdziemy tutaj znajdujące się na szczycie góry ruiny zamku.

sądecczyzna
Muszyna – widok z Ogrodów Sensorycznych na miasto . fot. Jakub Zygmunt

Jesteś związany z wieloma lokalnymi inicjatywami. Między innymi prowadzisz audycje w radiu LEM.FM — możesz opowiedzieć, na czym polega działalność tej rozgłośni?

LEM.fm to pierwsze łemkowskie radio w Polsce, które jest prowadzone przez Stowarzyszenie Ruska Bursa w Gorlicach, z którym od 4 lat współpracuję. Można powiedzieć, że jest to radio jak jedno z wielu — są programy na żywo, są audycje tematyczne, jest puszczana różnorodna muzyka. Różnica jest taka, że wszystko jest w języku łemkowskim. LEM.fm można odbierać na falach FM w Beskidzie Niskim i na Dolnym Śląsku, czyli tam, gdzie mieszka najwięcej Łemków. Ponadto radio także jest nadawane w Internecie. Obecnie mojego głosu można słuchać podczas wieczornego pasma muzyczno-ciekawostkowego po godzinie 20.

Które miejsca lub jaką trasę polecisz osobie, która chciałaby zapoznać się z kulturą Łemków?

Polecam wsiąść na rower i przejechać Beskid Niski. Jeśli ktoś się czuje na siłach, to również może przez Łemkowynę przejść pieszo. Mowa o okolicach położonych niedaleko Gorlic: Gładyszów, Regietów, Zdynia, Wołowiec, Banica, czy Kwiatoń. Wiosek w tamtych okolicach jest bardzo wiele, nie wszystkie już są zamieszkane, ale w sporej części z nich nadal mieszkają Łemkowie. Oczywiście nieodzownym elementem wizyty na Łemkowynie powinny być tutejsze cerkwie greckokatolickie i prawosławne. Niektóre z nich znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Żeby je obejrzeć, trzeba udać się do Powroźnika, Owczar oraz wspomnianego już Kwiatonia.

sądecczyzna
Cerkiew w Dubnem podczas wczesnej jesieni. fot. Jakub Zygmunt

Jesteś autorem przewodnika po Sądecczyźnie, który wydany został przez Bezdroża. Jak wspominasz pracę nad książką?

To było aktywne pięć miesięcy pracy nad tym przewodnikiem. Najpierw musiałem udać się do większości opisywanych przeze mnie miejsc, aby zaktualizować wiedzę na temat otwartych lokali gastronomicznych czy obiektów hotelowych. Następnie przez kilkanaście tygodni intensywnie pisałem treść przewodnika. Na koniec mój tekst przeszedł jeszcze kilka korekt. To był ogrom pracy ze źródłami — dużo musiałem się douczyć na temat historii czy kultury regionu, ale nie wszystkiego. Wiele pamiętałem z dawnych lat, kiedy miałem mocną zajawkę na tym punkcie. Sądzę, że efekt jest dobry — powstało solidne kompendium wiedzy o Sądecczyźnie, którego tak naprawdę nigdy nie było.

Poza prowadzeniem bloga pisaniem przewodnika i pracą w mediach prowadzisz warsztaty oraz jesteś przewodnikiem wycieczek. Powiesz coś więcej na ten temat?

Obecnie ta działalność jest mocno ograniczona. Trochę zamieszania wprowadziła pandemia, która zahamowała popyt na grupowe wyjazdy czy prelekcje podróżnicze. Ponadto, ile można opowiadać ciągle o Estonii czy Beskidzie Sądeckim. (śmieje się) Jednak nie zostawiam za sobą drzwi zamkniętych. Jako pilot wycieczek nadal działam, ale bardzo doraźnie, aby nie zapomnieć tego fachu, ponieważ praca z grupą ludzi to coś, co daje mi największą frajdę.

Dziękuję za rozmowę. Ps. Zdradź czytelnikom, co koniecznie muszą zjeść, będąc na Sądecczyźnie 🙂

Również dziękuję za zaproszenie i możliwość rozmowy. A jeśli chodzi o tradycyjną kuchnię, to polecam odwiedzić Karczmę Oberżę w Łącku oraz Karczmę Łemkowską w Krynicy-Zdroju. Kuchnia Sądecczyzny to m.in. hałuszki, kwaśnica czy rozmaite rodzaje pierogów (zwłaszcza polecam spróbować pierogów łomnicańskich w Piwnicznej-Zdroju).

Jak oceniasz przydatność tego wpisu?

Kliknij gwiazdki, aby ocenić ten wpis.

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 1

Jak dotąd brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Akceptuję zasady Polityki prywatności