Jak wygląda wolontariat w Tatrach?

wolontariat w Tatrach
5
(12)

Od 2007 roku Tatrzański Park Narodowy, w ramach programu „Wolontariat dla Tatr” przyjmuje pod swoje skrzydła wolontariuszy, którym przydziela różne zadania. Do ich obowiązków należy edukowanie nieświadomych turystów, oczyszczanie szlaków z pozostawionych przez gości parku śmieci, patrolowanie najbardziej popularnych rejonów oraz remontowanie szlaków. Jedną z uczestniczek tegorocznej edycji jest Ania, która zgodziła się opowiedzieć o tym, jak taka praca wygląda od kuchni. Swój wolontariat odbyła na Kasprowym Wierchu. Do jej zadań należało ankietowanie turystów, którzy tatrzańskie szlaki przemierzali z wykwalifikowanym przewodnikiem. Ponadto Ania edukowała osoby, które odwiedziły Tatry i pilnowała, aby turyści przestrzegali zasad obowiązujących w Tatrach.

Aniu, skąd pomysł na odbycie wolontariatu w TPN?

Pomysł na wolontariat w Tatrach zakiełkował mi w głowie wraz z tegorocznym harmonogramem zadań, który pojawił się pod koniec maja na Facebooku Tatrzańskiego Parku Narodowego. Szczerze powiedziawszy, myślałam o nim w kontekście przyszłego roku, a w tym nie planowałam nawet wyjazdu w Tatry. Chciałam w końcu pojechać nad Polskie morze, nad którym nie byłam już z 20 lat. Z przyczyn losowych odpadła z tych planów moja przyjaciółka, a samotny wyjazd tak daleko od domu, w obce mi miejsce nie wchodził w grę. Miałam już natomiast wypisany urlop i nie chciałam spędzać go w domu. Postanowiłam, że przyspieszę swoje spotkanie z wolontariatem i zapisałam się na zadanie na Kasprowym Wierchu.

wolontariat w Tatrach
Wolontariat w Tatrach. fot. Anna Czajka

Jak można dostać się na wolontariat w Tatrach? Czy jest to łatwe? Jakie warunki należy spełnić i jakie są kryteria wyboru wolontariuszy?

Pierwszym krokiem jest odwiedzenie strony Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jest na niej dobrze widoczna zakładka „wolontariat”. Znajduje się tam pełny harmonogram zadań. Tak naprawdę wymagania są różne. Wszystko zależy od tego, co chcielibyśmy robić. Jedynym wspólnym mianownikiem wszystkich zadań jest dobra kondycja, przynajmniej podstawowa znajomość topografii Tatr i obowiązujących na terenie parku zasad. Potrzebne są też własne buty i kurtka przeciwdeszczowa. Reszta wymagań zależy od zadania. Przy remontach szlaków dodatkowym kryterium może być np. siła fizyczna. W przypadku zadań polegających głównie na kontakcie z turystami przyda się też znajomość języka angielskiego. Każde zadanie jest szczegółowo opisane, jeśli o wymagania chodzi i zanim się zadeklarujemy, warto uważnie przeczytać, czemu trzeba będzie sprostać. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest ciężko dostać się na wolontariat. Potrzebne są tylko chęci i wolny czas.

Czy zgłaszając chęć odbycia wolontariatu, już na początku wybierasz miejsce, czy przydział jest losowy?

Przyszły wolontariusz sam decyduje, czemu jest w stanie sprostać. Warto zapoznać się ze wszystkimi zadaniami i wybrać takie, które sprawi nam przyjemność, a przynajmniej najmniej problemów. Chodzi przecież o to, żeby pomagać z przyjemnością, a sama praca nie stanowiła jedynie przykrego obowiązku. Zapisujemy się zatem na konkretne zadanie.

Kozica tatrzańska. fot. Anna Czajka.

Co należało do Twoich obowiązków?

Moje zadanie polegało na przeprowadzeniu ankiety wśród turystów, którzy wycieczkę w Tatrach odbyli z przewodnikiem. Turyści byli pytani o to, czy na Kasprowy Wierch wjechali kolejką, jaki bilet kupili, skąd przyjechali. Chcieliśmy wiedzieć także, co im się w wycieczce podobało, a co nie. To było moje główne zadanie. Przy okazji miałam też pilnować przestrzegania zasad panujących w parku. Byłam również chodzącą informacją turystyczną.

Wolontariat w Tatrach. fot. Anna Czajka

Jak wygląda dzień wolontariusza?

Mój dzień rozpoczynał wypiciem kubka kawy, z widokiem na wschodzące nad Tatrami słońce. Niebywałą atrakcją zadania, które wybrałam, był bowiem nocleg w górnej stacji kolejki Kasprowego Wierchu. Pogoda w czasie trwania mojego wolontariatu była piękna. Miałam więc niebywałe szczęście codziennie witać dzień w ten sposób. O godzinie 9:30 rozpoczynało się zadanie a z nim pierwsza wycieczka z przewodnikiem tatrzańskim, która realizowana była w ramach akcji #stacjaedukacja. Takich wycieczek wolontariusz w ciągu dnia odbywał sześć. Moim głównym obowiązkiem było ankietowanie turystów, którzy brali udział w wycieczce. W międzyczasie odpowiadaliśmy na wątpliwości ludzi. Udzielaliśmy wskazówek dotyczących wyboru szlaków. Staraliśmy się edukować nieświadomych o obowiązujących na terenie parku zasadach. Zbieraliśmy śmieci, które zostawały po niefrasobliwych turystach. A po pracy w zależności od upodobań można było wybrać się na krótką wycieczkę bądź po prostu podziwiać widoki aż do zachodu słońca. Z tego ostatniego rozwiązania korzystaliśmy najczęściej. Tak minął nam tydzień turnusu.

Wolontariat w Tatrach. fot. Anna Czajka

Ile trwa wolontariat w Tatrach?

Turnusy są tygodniowe, ale bardzo chętnie widziani są wolontariusze, którzy chcą spędzić w Tatrach więcej czasu. Nie oznacza to jednak, że mając do dyspozycji tylko tydzień, nie jesteśmy brani pod uwagę. Dzień wolontariusza jest podzielony na czas wolny i godziny pracy. W moim przypadku zadanie zaczynało się o 9:30, a kończyło o 15:30. Międzyczasie miałam przerwę na posiłek. Przy opisie każdego zadania jest podany przybliżony czas godzin do przepracowania. Sama zastanawiałam się też nad zadaniem na Palenicy Białczańskiej, a tu godziny pracy przypadały między 11:00 a 18:00. Jak widać na tym przykładzie, nie ma tu constansu. Jest różnie.

Jakie obowiązki podczas trwania wolontariatu mają uczestnicy?

W dużej mierze zależy to od wybranego przez nas zadania. Zdarza się jednak, że pojawia się coś pilniejszego, niż np. sprzątanie śmieci, które należy do naszych zadeklarowanych obowiązków. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak przyjąć, że wolontariusz będzie robił to, na co się zdeklarował. Jeśli chciał zbierać śmieci, to będzie zbierał śmieci. Jeżeli chciał pomóc w remontach szlaków, to będzie pomagał. Jeśli zgłosił się do patrolu wokół Morskiego Oka, to spędzi czas na edukowaniu turystów i pilnowaniu, aby swoim zachowaniem nie degradowali tego, co w Tatrach najcenniejsze.

wolontariat w Tatrach
Widok z Kasprowego Wierchu w kierunku Świnicy. fot. Anna Czajka.

Czy wykonanie zadań, które otrzymuje wolontariusz zajmuje cały dzień? Są przerwy na przyjemności i wędrówki górskie?

Zadanie odbywa się w określonych godzinach. Często, chociaż nie zawsze, już na etapie wyboru zadania uczestnik zna godziny pracy. Niewiele jest takich zadań, które wykluczają swobodne, choćby niedalekie wycieczki przed lub po pracy. Zadania są głównie terenowe, więc czasem już samo wyjście na zadanie wiąże się z wycieczką. Warto wspomnieć, że na każde siedem dni turnusu dostaje się dwa, pełne wolne dni, które można wykorzystać na całodzienne wędrowanie.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas trwania wolontariatu?

Jadąc, miałam mnóstwo obaw. To mój wolontariacki debiut w Tatrach i przede wszystkim obawiałam się ludzi, z którymi przyjdzie mi żyć na małej przestrzeni. Oczywiście okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, bo los mi sprzyjał i ten czas dzieliłam z naprawdę fantastycznymi osobami. Samo zadanie nie sprawiało mi żadnych problemów.

wolontariat w Tatrach
Tatry. Widok na Dolinę Zieloną Gąsienicową. fot. Anna Czajka.

Jak reagowali turyści, którym zwracano uwagę na nieodpowiednie zachowanie w Tatrach?

Jeśli ktoś postępował niezgodnie z zasadami panującymi na terenie parku, to głównie wynikało to nie z premedytacji, ale z niewiedzy. Po zwróceniu uwagi większość natychmiast reagowała poprawą swojego zachowania. Na cały tydzień, który spędziłam na górze, zdarzyło się może kilku dyskutantów, ale to marginalne sytuacje, o których nie warto nawet wspominać, chociaż przyznam, że nie były one dla mnie komfortowe. Mimo uprzejmości turystów, skala łamania regulaminu pokazuje, że w kwestii edukacji na temat zachowania się w parkach narodowych jest jeszcze trochę do zrobienia.

Co zazwyczaj wolontariusze robią podczas przerw? Na co poświęcają ten czas?

To nie będzie zaskakująca odpowiedź. Przy dobrej pogodzie idą na cały dzień w góry.

Hala Gąsienicowa. fot. Anna Czajka

Jak wyglądają warunki zakwaterowania podczas trwania wolontariatu?

Trzeba liczyć się z tym, że warunki są mocno schroniskowe i najistotniejszy jest przede wszystkim komfort grupy, a nie jednostki. Mieszkaliśmy w małym pokoju, w którym mieściły się wyłącznie 3 piętrowe łóżka. Woda na Kasprowym Wierchu jest dobrem luksusowym i trzeba o nią dbać. Szczególnie o tę ciepłą. Biorąc prysznic, trzeba myśleć o tym, aby tej wody wystarczyło dla innych wolontariuszy. Nie było relaksujących po całym dniu kąpieli, a jedynie szybkie, techniczne mycie.

Był też aneks kuchenny z podstawowym wyposażeniem, zatem gdyby ktoś chciał, mógł gotować swoje posiłki. Miejsce zakwaterowania uzależnione jest od zadania, na które się wybieramy. Osoby zadeklarowane na patrol Morskiego Oka śpią w budynku przy parkingu na Palenicy Białczańskiej. Spora część wolontariuszy, która jest chętna na zadania w Tatrach Zachodnich, zakwaterowana jest w domkach, które usytuowane są w Kirach. Ponoć panuje tam fantastyczna atmosfera. Nie ukrywam, że jeśli chodzi o wolontariat, to przepadałam z kretesem i w przyszłym roku celuję właśnie w to miejsce.

Posiłki i napoje trzeba przygotować sobie samemu czy są one zapewnione?

W przypadku mojego zadania wyżywienie było uzależnione od ilości zadeklarowanych turnusów. Ja, będąc tylko tydzień, miałam 50% zniżki w restauracji na górnej stacji i korzystałam z tej możliwości. Osoby, które deklarowały pobyt na 2 tygodnie miały w pierwszym tygodniu 50% zniżki na posiłki, a w drugim tygodniu posiadały już darmowe wyżywienie. Osoby zadeklarowane na 3 turnusy i więcej dostawały bezpłatne posiłki już od początku. To zadanie było jednak specyficzne, bo współorganizatorem były Polskie Koleje Linowe. W zdecydowanej większości zadań wolontariusz żywi się sam. Park ze swojej strony organizuje nieodpłatny nocleg.

Czego nauczył Cię wolontariat w Tatrach? Jaką lekcję z niego wyniosłaś?

Wolontariat dał mi przede wszystkim mnóstwo czasu na to, aby spojrzeć na to, jakimi jesteśmy turystami. Nigdy wcześniej nie miałam ku temu okazji. Pierwszy raz nie gonił mnie ani czas, ani zmrok, ani warunki pogodowe. Przez pryzmat obserwowanych zachowań u innych turystów patrzyłam także na to, jakim turystą jestem sama. Do wolontariatu wydawało mi się, że wzorowym, bo przecież zabieram własne śmieci, nie chodzę po zmroku i korzystam wyłącznie z oficjalnych szlaków.

Okazało się, że jest coś, na co do tej pory nie zwracałam uwagi, a co stanowi w skali tak dużego ruchu turystycznego naprawdę poważny problem. Mam na myśli degradowanie terenów nieopodal szlaku. Ludzie w celach relaksu na trawie masowo przekraczają taśmy, którymi TPN odgradza szlak, od terenów, które nie powinny być deptane. Powoduje to, że kopuła szczytowa Kasprowego Wierchu zaczyna łysieć. W niektórych miejscach jest to widoczne bardziej, w innych ta degradacja jeszcze nie nastąpiła. Niestety przy takiej ilości nieświadomych tego problemu turystów, jest to kwestia czasu.

Wolontariat w Tatrach. fot. Anna Czajka

To nie jest wyłącznie problem natury wizualnej i nie dotyczy tylko Kasprowego Wierchu. Roślinność, w tym trawa, jest domem dla wielu organizmów. Jest środowiskiem dla występujących wyłącznie w Tatrach roślin. Jest też pożywieniem dla kozic czy świstaków. Co tu dużo mówić — jesteśmy na obszarze chronionym, a trawa jest częścią tego obszaru. Dla chwili przyjemności zawłaszczamy coś, co do nas nie należy. Moja pogłębiona świadomość na ten temat stanowi wartość dodaną tego wyjazdu.

Kozica tatrzańska. fot. Anna Czajka

Czy jest coś, co chciałabyś przekazać turystom, którzy wybierają się na wędrówki po Tatrach?

Nie będę oryginalna. Śmieci w Tatrach są ogromnym problemem i jeśli jest okazja, żeby zaapelować o zabranie swoich odpadów, to z niej skorzystam. Tu również nie chodzi wyłącznie o estetykę, ale także o fakt, że na wielu wyrzuconych przez ludzi papierkach znajdują się resztki jedzenia, które zwierzęta zjadają razem z opakowaniami. To im po prostu szkodzi. Masa petów, która jest w Tatrach wszechobecna, nie tylko kiepsko wygląda, ale także zanieczyszcza glebę i wody w pobliżu. Wszystkie zakazy wynikają z troski o te nieprawdopodobnie cenne dla nas tereny i każde łamanie zasad przyczynia się do degradacji tego, co tak chętnie odwiedzamy.

Wolontariat w Tatrach. fot. Anna Czajka

Czy w kolejnych edycjach także będziesz chciała wziąć udział w wolontariacie?

Zdecydowanie tak. Zadeklarowała się również moja córka i wedle jej życzenia w przyszłym roku pojedziemy razem. Co więcej, polecam każdemu taki wolontariat, bo to bezcenne doświadczenie i zupełnie inna perspektywa zwiedzania Tatr.

Aniu, bardzo Ci dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Mam nadzieję, że dzięki takim osobom jak Ty, Tatry będzie odwiedzać coraz więcej świadomych turystów. Życzę Ci samych pięknych wędrówek po górach i zawsze tak fantastycznej pogody, jaką miałaś podczas odbywania wolontariatu 🙂
Anię i jej fantastyczne wędrówki możecie śledzić na jej profilu na Instagramie. Tu zostawiam Wam namiary 🙂

Jak oceniasz przydatność tego wpisu?

Kliknij gwiazdki, aby ocenić ten wpis.

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 12

Jak dotąd brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.

4 komentarze

  1. Świetny pomysł na spędzenie wakacji. Wcześniej nie interesowałam się tematem wolontariatu w Tatrach więc super, że poruszacie ten temat 🙂

    1. To idealny sposób na spędzenie urlopu dla miłośnika Tatr. I te poranki o wschodzie słońca z kubkiem kawy w ręku .. Coś pięknego! 🙂

  2. Jestem kolejarzem i 4 lata temu pojechałem pociągiem z Opola do Zakopanego zdobyć jeden z większych szczytów w Polsce: Giewont. Udało się! Dalej się nie zapuszczam, bo się boję. Szacun dla Pani Anny!

    1. Gratuluję zdobycia Giewontu 🙂 Życzę kolejnych pięknych szczytów na liście 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Akceptuję zasady Polityki prywatności