NOWA ZELANDIA

Nowa Zelandia – Wai-O-Tapu i Rotorua

0
(0)

Wai -O-Tapu to taki geotermalny Śmierdzioland, gdzie cuchnie zgniłym jajem, ale jest tak pięknie, że nawet to zgniłe jajo zamienia się podczas zwiedzania we wspaniały zapach. Poważnie!

Co to za miejsce?

Wai-O-Tapu jest to ogromny obszar gdzie na powierzchni ziemi można oglądać z bliska to co normalnie kryje się pod powierzchnią i dla nas, zwykłych śmiertelników jest niewidoczne. A tu proszę! Nowa Zelandia zapewnia nam taki geologiczny kąsek. Ogólnie cały obszar to kolorowe źródła termalne z temperaturą dochodzącą do 300 stopni Celsjusza. Zapadnięte kratery, baseny błotne, fumarole (czyli wyziewy wulkaniczne) oraz gejzery.

rotorua
The Champagne Pool

Obszar Wai-O-Tapu zlokalizowany jest na krawędzi ogromnej kaldery w strefie wulkanicznej Taupo i dzięki temu można całą tą wulkaniczną aktywność oglądać gołym okiem. A te niesamowite kolory wód są efektem występowania tu wielu minerałów. Jednak jako, że nie można mieć wszystkiego to z powodu właśnie tych pięknych minerałów w tutejszych wodach nie żyją żadne stworzenia. Coś za coś. W całym tym wulkanicznym systemie bezustannie pod powierzchnią ziemi krąży magma, która podgrzewa wodę w rzece i źródełkach. Wysoka temperatura wody powoduje, że minerały są wymywane ze skał i transportowane na powierzchnię, gdzie osadzając się na krawędziach kraterów tworzą niesamowite kolory np. w The Champagne Pool. I co ważne dla niedowiarków – wszystkie kolory w parku są w 100% naturalne i w zależności od minerału woda barwi się na różne kolory.
Ze względu na łatwopalne minerały i drzewa manuki rosnące naokoło, na terenie parku obowiązuje bezwzględny zakaz palenia. Z resztą w Nowej Zelandii praktycznie w każdym miejscu palić nie wolno.

A teraz zobaczcie te cudeńka!

rotorua
Devils Bath
Wai-O-Tapu
Oyster Pool

Lady Knox Geyser 

Jest to gejzer zlokalizowany w pobliżu parku Wai-O-Tapu i wybucha codziennie o 10:15 . Niestety nie wybucha samoistnie i regularnie tak jak się spodziewaliśmy. Aby zapewnić turystom atrakcję, miła pani z obsługi parku wsypuje do krateru magiczny proszek i po chwili gejzer się uaktywnia. Najpierw nie dzieje się nic szczególnego. Po chwili zaczyna bulgotac. Pierwsze dziesięć minut jest spoko. Po dwudziestu ludzie zaczynają się rozchodzić a po trzydziestu zaczyna się prawdziwy spektakl. Także warto zarezerwować sobie tam co najmniej czterdzieści minut i uzbroić się w cierpliwość. Poza tym jak już całe rzesze ludzi sobie pójdą to można zostać z gejzerem sam na sam i go podziwiać.

rotorua

Nieopodal jest droga Mud Pools i na końcu tej drogi znajduje się sekretne bagno Shreka. Dosłownie! Jest tam jak w błotnistej bajce. Gorące błota bulgoczą wydając przeróżne dźwięki, puszczając bańki i tworzą tym samym piękny błotny spektakl. Jest co podziwiać pomimo tego, że to błoto. Zapach także jest niczego sobie.

Wstęp do parku termalnego kosztuje 35$ za osobę. My dostaliśmy od naszego gospodarza kupony na 10% zniżki, także polecamy zapytać swojego hosta rabat. Park zdecydowanie warto odwiedzić. Bez dwóch zdań.

Co jeszcze można zobaczyć w Rotorua?

Poza parkiem termalnym w Rotorua możecie w środku miasta pospacerować po parku gdzie także są gorące źródełka (już nie takie kolorowe) oraz piękne ptaki. Jest szansa zobaczyć i posłuchać ptaka tui, a na koniec można wymoczyć sobie stopy w gorących basenach, które są bezpłatne.

Ogólnie w tym rejonie gdziekolwiek byście nie spojrzeli tam widać unoszące się kłęby pary wodnej świadczące o wysokiej aktywności wulkanicznej.

Koło miasta jest las z sekwojami “Redwoods Treewalk” . Drzewa są przepiękne i ogromne. Można wybrać się na spacer (wejście do lasu jest darmowe) oraz skorzystać z atrakcji jaką jest spacer wśród koron drzew (chyba 25$ za osobę). W okolicy znajduje się także rezerwat Rainbow Moutain, ale nas ze szlaku przegonił deszcz i gęste chmury, więc niestety nie podzielimy się wrażeniami. Warto zobaczyć Okere Falls i przejść się szlakiem pośród paprotkowej dżungli. Bardzo popularny w tym rejonie jest rafting.

Zanim wyruszymy dalej postanawiamy zobaczyć Blue Lake i Green Lake. Niestety padający deszcz i chmury na niebie uniemożliwiają nam zobaczenie tych kolorów wód. Pogoda w maju jest dość w kratkę, dlatego niektóre szlaki i miejsca można bez problemu zobaczyć, a z innych trzeba zrezygnować i jechać dalej.

Na koniec dnia udajemy się do super miejsca, mianowicie na kąpiel w dzikich gorących źródłach, a w sumie to w gorącej rzece Kerosene Creek. Siarkowa kąpiel po całym dniu jest jak balsam dla duszy. W dodatku dno rzeki jest tak super wyżłobione, że można usiąść i poczuć się jak w jacuzzi, albo na masażu wodnym.

Kerosene Creek

Nocleg w Rotorua

Nocleg u naszego gospodarza Johna, w Rotorua, to takie pierwsze zderzenie z tym jak mieszkają Nowozelandczycy. W jakim stylu budują domy, jak je urządzają itd.
Ogólnie wybierając ten nocleg nie kierowaliśmy się niczym specjalnym. Braliśmy pod uwagę cenę i opinie na Airbnb. Lokalizacja była nam dość obojętna bo mieliśmy auto, także wszędzie można było podjechać. Do śmiechu nam było jak przeczytaliśmy w ofercie, że to jeden z niewielu domów w okolicy który posiada kominek. A na co nam kominek? Pfff bez sensu. Śmiechy się skończyły jak zdaliśmy sobie sprawę jakże zimno jest w nowozelandzkich domach, a tamtejsi mieszkańcy w ogóle zdają się tego nie zauważać. Chodzą sobie w krótkich spodenkach i na bosaka po domu, podczas gdy my wyciągamy z bagażu wszystkie możliwe ciepłe ciuchy i grube skarpety. Tak, zderzenie z nowozelandzką rzeczywistością i wychłodzonymi domami było dość bolesne i szybko przekonaliśmy się, że kominek to rzeczywiście luksus. Na całe szczęście w pokoju, który wynajęliśmy od Johna był grzejniczek i koce elektryczne. Natomiast przejście z pokoju do łazienki (która była vis a vis) było nie lada wyzwaniem. Do tego w łazience także było zimno, więc wyobraźcie sobie co człowiek czuje jak musi wejść pod prysznic. Chrzest bojowy jak nic!

Nowozelandzki dom- nasz pierwszy nocleg u Johna. 

Naszym zdaniem zdecydowanie warto wybrać się do Rotorua chociażby na jeden dzień! 
Byliście, wybieracie się? Podzielcie się wrażeniami 😉 

Jak oceniasz przydatność tego wpisu?

Kliknij gwiazdki, aby ocenić ten wpis.

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.

ZOBACZ TAKŻE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *