TAJLANDIA

Bang Krachao – zielone płuca Bangkoku i odskocznia od chaosu miasta!

Bangkok – stolica Tajlandii, ogromna metropolia, która na dłuższą metę potrafi człowieka zmęczyć i przytłoczyć. Ale jest na to sposób! Wystarczy wybrać się za miasto, przeprawić łodzią, wskoczyć na rower i rozkoszować się ciszą, spokojem i zielenią. 

Co to za miejsce?

Bang Kochao, czy też Bang Krachao jest sztucznie utworzoną wyspą, która leży na południe od Bangkoku. Jest to istna oaza zieleni, względnie czystego powietrza (to trochę naciągane określenie w stosunku do powietrza w Bangkoku :P), spokoju i ciszy. Nazywana jest przez lokalną ludność “zielonymi płucami Bangkoku”. Jest ostatnim bastionem zieleni w mieście i toczy się o nią ciężki spór z deweloperami, którzy zacierają sobie na nią ręce. W 2016 roku rząd wojskowy ogłosił, że wyspa nie zostanie sprzedana pod żadne inwestycje, ale będzie sukcesywnie zalesiana, a finalnie 60 % wyspy ma być wolne od betonowej zabudowy. Miejmy nadzieję, że powszechna w Tajlandii korupcja nie doprowadzi do zniszczenia ostatniego naturalnego skrawka zieleni w mieście. Niestety niektórzy mieszkańcy wyspy są łasi na pieniądze, i nie zważając na ochronę środowiska sprzedają swoje tereny deweloperom, którzy pomimo zakazu rządu chcą lokować tam swoje inwestycje. 

Jak dostać się na wyspę, skąd wziąć rower i ile to kosztuje?

Najpierw musicie dostać się np. taxi lub autobusem nr 47 do miejsca o nazwie Wat Khlong Toey Nok. Tam przechodzicie przez złotą bramę, mijacie po swojej prawej stronie świątynie i idziecie prosto na przystań. Wszystko zaznaczyłam Wam na mapie poniżej.
Z przystani na wyspę kursują łodzie. Przeprawa łodzią do koszt 10 THB czyli troszkę ponad 1 zł za osobę.
My skorzystaliśmy z opcji “pełnego pakietu”. Od razu na przystani pożyczyliśmy rowery i przeprawiliśmy się z nimi przez rzekę. Miła pani z obsługi świetnie mówiła po angielsku i poleciła nam kilka miejsc na wyspie.
Koszt wypożyczenia roweru i przeprawy przez rzekę w dwie strony to 80 THB za osobę. Do tego dostaliśmy plan wyspy z zaznaczonymi trasami rowerowymi oraz “ubezpieczenie” w razie gdyby coś stało się z rowerem.

Co można robić na wyspie?

Przede wszystkim odpocząć od zgiełku wielkiego miasta!
Trasy rowerowe mają około 20-25 km, także możecie tu spędzić cały dzień. Oznaczone są dość dobrze, zielonymi znakami z rysunkiem roweru i strzałkami w którą stronę należy jechać.
Można do woli jeździć rowerem po wyznaczonych trasach, które czasem wiodą przez dzikie tereny albo przez sam środek podwórka lokalnych mieszkańców. Nikt jednak nie ma pretensji, że wjeżdżacie mu na chatę. Tym samym możecie zobaczyć jak faktycznie żyją ludzie w Tajlandii. Jak wyglądają ich domy i podwórka oraz codzienne zajęcia.

Bang Krachao – ścieżka pomiędzy domami. 

Możecie zobaczyć pola uprawne oraz przygotowywanie terenów pod zalesianie. W wielu miejscach ciekawym widokiem są wolnostojące drzwi. Właściwie to one nie są donikąd, ale są wejściem na plantacje bananów i inne uprawy 😉 Wygląda to dość ciekawie.

Są też lokalne knajpki w których można coś zjeść oraz targ wodny (ta nazwa do dziś pozostaje dla nas tajemnicą, bo targ nie znajdował się na wodzie), gdzie można kupić jedzenie, ubrania, stylowe klapki w kształcie ryby lub rośliny doniczkowe.

Jazda rowerem w Bangkoku, czy to bezpieczne?

Szalonym pomysłem, może wydawać się jazda na rowerze w Bangkoku, ale tu, na Bang Kochao jest to bezpieczny sport 😉 Kierowcy są przyzwyczajeni do rowerzystów i dzielą się drogą. Są o niebo spokojniejsi niż rajdowcy w centrum stolicy Tajlandii.
W dodatku ogromnym plusem jest bardzo mała ilość turystów. My byliśmy na wyspie pierwszego grudnia i spotkaliśmy dosłownie 10 innych osób, które zwiedzały wyspę 😉 Tym samym jest to dowód na to, że jest to mała znana atrakcja wśród turystów odwiedzających Bangkok.

O ile jazda na rowerze w 35 stopniowym upale może wydawać się masochizmem, to zapewniam Was, że pokonanie tej trasy rowerem jest o niebo lepszym wyborem, niż spacer w tym upale 😉

Jeśli jednak lubicie sobie poćwiczyć w ekstremalnie ciepłych warunkach, to na wyspie co rusz można natknąć się na siłownie. Niektóre są zupełnie zaniedbane i zarośnięte, ale znajdziecie też takie, gdzie bez problemu można robić bicka 😉 

Po kilku godzinach jazdy na wyspie nadchodzi czas na powrót do miasta. Jeśli zdążycie przed zachodem dojechać na przystań, to podobno pięknie widać słońce zanurzające się w rzece. My niestety nie zdążyliśmy, ale kolory na niebie podczas zachodu słońca i tak były śliczne.

Kiedy dojechaliśmy na przystań, zgodnie z umową zadzwoniliśmy do wypożyczalni rowerów i po kilku minutach przypłynęła po nas nasza łódź. 

Na zakończenie dodam, że miejsce jest warte tego, aby przecisnąć się przez zatłoczone miasto i tu dotrzeć 😉 
Jak dla mnie jest to jedna z najlepszych atrakcji Bangkoku!

Mapa z zaznaczonymi punktami na trasie. 

ZOBACZ TAKŻE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *