TAJLANDIA

Tajlandia – jak zorganizować wyjazd i ogarnąć się na miejscu?

Wiem, że podróż do „kraju uśmiechu” może nieść za sobą wiele pytań i wątpliwości. Dlatego w tym wpisie podzielę się z Wami naszym doświadczeniem z zakresu organizacji wyjazdu do Tajlandii oraz zdradzę, jak ogarnąć się na miejscu po przylocie do Bangkoku.  
Zaczynamy!

Jak dolecieć?

Loty z Warszawy do Tajlandii oferuje bardzo dużo linii lotniczych. Z Krakowa także można dolecieć, ale zazwyczaj lot jest droższy (chociaż zdarzają się promocje, które są bardzo korzystne). Bardziej opłaca się kupić od razu bilet w dwie strony. My tym razem do Bangkoku kupiliśmy bilet w jedną stronę, z uwagi, że nie wiemy dokładnie kiedy i skąd będziemy wracać do Polski. 
Z Krakowa polecieliśmy liniami Eurowings przez Dusseldorf. Lot z Krakowa do Dusseldorfu trwał około 2 godziny, a, z Dusseldorfu do Bangkoku 11 godzin i 25 minut. 
Różnica czasu pomiędzy Polską a Tajlandią wynosi 6 godzin. Dlatego przy planowaniu podróży, weźcie pod uwagę, że „tracicie” te 6 godzin i przylatujecie na miejsce zazwyczaj kolejnego dnia. 

Do wyszukiwania lotów używamy zawsze wyszukiwarki momondo

Wiza i wjazd do Tajlandii.

Obywateli Polski wjeżdżających do Tajlandii obowiązuje ruch bezwizowy. W związku z tym lecąc do Tajlandii w celach turystycznych nie potrzebujemy wizy – dostajemy ją na granicy na 30 dni (nie na miesiąc, 30 dni!). Należy jednak wypełnić kartę wjazdu “arrival card”, którą dostaje się już w samolocie i wraz z paszportem wręcza się ją urzędnikowi na granicy. W karcie należy wpisać między innymi swoje imię i nazwisko, datę urodzenia, nr paszportu, wykonywany zawód, numer lotu, długość, cel pobytu w Tajlandii oraz nazwę hotelu w którym się zatrzymacie. Należy też określić swoje zarobki (trzy przedziały do wyboru) oraz podać informację czy byliście już wcześniej w Tajlandii.

Granica Tajska, co warto wiedzieć?

Na granicy dostaniecie pieczątkę uprawniającą do pobytu na terenie kraju do 30 dni. Często zdarza się, że kolejka do punktu kontroli paszportowej jest długa, ale tym razem, po przylocie do Bangkoku kolejka była bardzo krótka i staliśmy w niej około 5 minut. Nikt nie wymagał od nas okazania biletu wyjazdowego z Tajlandii, oraz nie pytał nas, czy mamy przy sobie wymaganą minimalną kwotę na pobyt (10 000 THB na osobę). Nie oznacza to jednak, że i Was nikt nie zapyta. Jest to istna loteria i warto się na taką okoliczność zabezpieczyć.

My planujemy w Tajlandii zostać dłużej niż 30 dni, i w ciągu pobytu chcemy przedłużyć wizę, ale mieliśmy przy sobie bilet autobusowy na podróż do Malezji (inwestycja 68 zł) – tak w razie czego. Pamiętajcie też, że Wasz paszport musi być ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu na teren kraju. Jeśli chcecie być pewni, czy jesteście odpowiednio przygotowani na wyjazd to polecam sprawdzić bieżące informacje na stronie MSZ.

Lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku – jak dostać się do miasta?

Taksówka

Pierwszą opcją jest taksówka. Koszt około 400-450 THB za kurs. Postoje taksówek znajdują się przed terminalem. Należy najpierw pobrać bloczek z numerkiem i oczekiwać na swoją taksówkę. Trzaśnięcie drzwiami to koszt 35 THB, od razu poproście o włączenie taksometru i nie umawiajcie się z góry na cenę – taksówkarze lubią sobie zawyżać kwoty za kurs.

Kolejka Airport Rail

Drugą opcją, z której tym razem skorzystaliśmy jest Airport Rail i MRT. Bangkok Airport Rail kosztuje 45 THB za osobę i zawiezie Was do wybranej stacji, gdzie dalej możecie przesiąść się na MRT w kierunku swojego noclegu. Tym razem po przylocie musieliśmy przesiadać się dwa razy, zanim dotarliśmy do naszej stacji. Oczywiście każda przesiadka wiąże się z zakupieniem kolejnego biletu na przejazd. W drodze powrotnej na lotnisko jechaliśmy ze stacji NaNa i zapłaciliśmy za dwie osoby 66 THB do stacji Phaya Thai, a stamtąd po 45 THB za osobę do stacji Suvarnabhumi Airport. Czas przejazdu od Phaya Thai na lotnisko to około 30 minut. Jak widać, jest to o wiele tańsza opcja niż podróż taksówką, a przesiadki są dość wygodne – na stacjach MRT wszędzie są windy lub ruchome schody.  Poniżej zamieściłam rycinę z trasą komunikacji miejskiej w Bangkoku.

Źródło: travelhappy.info

Pieniądze w Tajlandii – na co trzeba zwrócić uwagę?

Wypłaty z bankomatów. 

W Tajlandii wypłaty z bankomatów są zawsze obciążone prowizją – około 150-220 THB za transakcję. Warto więc jednorazowo podejmować większe kwoty, aby nie płacić za każdym razem. Prowizje pobierane są zawsze, w każdym bankomacie niezależnie od tego czy Wasz bank oferuje wypłaty za darmo czy nie. W Tajlandii obowiązują takie zasady i tego nie przeskoczymy.

Dotyczy to także karty Revolut! Najmniejsza prowizję za wypłatę pieniędzy pobierają bankomaty AEON, i wynosi ona 150 THB.

Kantory, gdzie najlepiej wymienić pieniądze?

Warto w takim razie mieć przy sobie gotówkę – najlepiej w dolarach lub w euro. Banknoty powinny być nowe, ponieważ nie wszędzie będą chcieli wymienić Wam starsze pieniądze. Aby dokonać wymiany pieniędzy koniecznie musicie mieć przy sobie paszport oraz znać nazwę hotelu/budynku w którym się zatrzymaliście.Istotne jest także, jakie nominały chcecie wymienić. W Tajlandii im wyższy nominał dolara tym lepszy kurs. Najlepiej mieć banknoty 50-100 $ – wtedy dostaniecie za nie najwięcej. Mniej zapłacą Wam za nominały 10-20 $, a najmniej za nominały 1-2 $. Ogólnie nie ma problemu z wymianą pieniędzy, ale tym razem mieliśmy troszkę pod górkę.

Jak może wyglądać proces wymiany waluty – nasza historia 😉 

Na początku zamieszkaliśmy w zupełnie nieturystycznej dzielnicy Bangkoku i odmówiono nam wymiany pieniędzy. Poszliśmy do banku gdzie miły pan otworzył nam drzwi witając nas uśmiechem. Powiedzieliśmy, że chcemy dokonać “exchange”. Pan podał nam bloczek z numerkiem i kazał czekać na wezwanie. Po 10 minutach poproszono nas od okienka i okazało się, że nie wymienią nam pieniędzy – przyczyna nieznana. Chociaż w banku znajdował się telewizor z wyświetlonym kursem walut, na drzwiach wielki napis “exchange” i pan na dzień dobry powitał nas miło i skinął głową na słowo “exchange”, to i tak odmówiono nam wymiany. Poszliśmy więc do kolejnego banku, który pomimo godzin otwarcia okazał się być zamknięty z niewiadomej przyczyny. W związku z tym poszliśmy dalej i trafiliśmy do kolejnej placówki. Tam już nas obsłużono, ale trwało to dość długo (ponad 10 minut) bo pani sprawdzała kilka razy banknot, kserowała paszport i banknot, upewniła się co do adresu zamieszkania i kraju (Polska, a gdzie to?!) i bardzo, bardzo powoli przeliczała kurs. Koniec końców się udało wymienić pieniądze i mogliśmy spokojnie iść na obiad.W bardziej turystycznych dzielnicach nie robią takich cyrków. Miejsc gdzie możecie wymienić pieniądze jest sporo.

Najlepsze kursy oferowały kantory Superrich – te zielone budki.

Są jeszcze pomarańczowe placówki Superrich i mają niższy kurs, ale i tak lepszy niż pozostałe kantory.  Warto także wiedzieć, ze czasem w Tajlandii, za płatność kartą doliczane jest 3% wartości transakcji.

tajlandia

Nocleg w Bangkoku – gdzie się zatrzymać, a których miejsc lepiej unikać?

Na pierwsze kilka dni pobytu w Bangkoku zarezerwowaliśmy sobie mieszkanie przez airbnb. Nie chcieliśmy mieszkać blisko głośnego i chaotycznego centrum, więc wybraliśmy lokum w dzielnicy Prachachuen. Za 5 nocy zapłaciliśmy 385 zł (ze zniżką airbnb). Mieszkanie okazało się być bardzo fajne. Składało się z salonu, kuchni, sypialni, łazienki i balkonu. Wszystko umieszczone było na 16 piętrze, z widokiem na centrum miasta. W dodatku w cenie mieliśmy dostęp do dwóch basenów (w tym jeden znajduje się na 23 piętrze), siłowni, biblioteki z szybkim internetem i dwóch tarasów.  

Po tych kilku dniach, przenieśliśmy się do hotelu NK Guesthouse bliżej centrum. Zarezerwowaliśmy sobie “apartament” na cały tydzień. Niestety nie była to najlepsza decyzja i byliśmy dość zawiedzeni standardem i wyglądem pokoju. Pomimo bardzo dobrej oceny na portalu Agoda (8,4/10) pokój okazał się znacznie gorszy niż na zdjęciach. Zapachy wydobywające się z łazienki potrafiły wedrzeć się w nozdrza i maltretować nas przez pół nocy 🙁 WiFi w pokoju było tak ubogie, że nie dało się pracować. W dodatku dzielnica NaNa, którą nieświadomie wybraliśmy (zaklinamy się, że już zawsze będziemy sprawdzać wszystkie szczegóły przed dokonaniem rezerwacji) jest dosłownie mówiąc, największą dzielnicą rozpusty w Bangkoku.

Tej dzielnicy unikaj! 

Przy NaNa Plaza mieści się bardzo dużo barów, klubów go-go oraz klubów dla ladyboyów, prostytutki zaczepiają ludzi na ulicach, dosłownie sodoma i gomora. Widok starszych mężczyzn prowadzących za rękę młode Tajki także nie napawa optymizmem 🙁 W dodatku na ulicach jest bardzo, bardzo głośno i ciężko jest spać w nocy.

Nie polecamy absolutnie noclegu w tym rejonie!

Za to jeśli jedziecie do Bangkoku w celu zwiedzania świątyń i zabytków, to polecamy Wam zatrzymać się w okolicy hotelu A&A. To właśnie tam nocowaliśmy podczas pierwszej i drugiej podróży do Tajlandii, i uważamy, że ta okolica jest o niebo lepsza od NaNa. Pomimo tego, że jest tam sporo turystów to bardzo dobrze nam się tam mieszkało.

Transport i poruszanie się po Bangkoku.

Kolejka miejska 

Naszym głównym środkiem transportu jest MRT lub BTS czyli tutejsza kolejka naziemna. Cena biletu zależy od odległości jaką chcecie przejechać.

Taksówki

Korzystamy także z taksówek, które u uczciwego kierowcy mają dobre ceny. Ci nieuczciwi nie chcą włączać taksometru i proponują swoją cenę. Nie godzimy się na to i od razu opuszczamy taksówkę. Taksówek w Bangkoku jest multum, także nie ma problemu ze znalezieniem odpowiedniej. Trzaśnięcie drzwiami kosztuje 35 THB i jest to stała cena w każdej taksówce. Można zamówić sobie również taksówkę przez aplikację GRAB.

Autobusy miejskie

Raz zdarzyło się, że jechaliśmy autobusem i kurs przez kilka przystanków kosztował nas 7 THB za osobę, czyli 80 groszy. Doświadczenie całkiem fajne 😉 Jazda starym autobusem po ulicach Bangkoku sama w sobie jest przygodą.

Tramwaj wodny

Wygodnie jest także korzystać z tramwaju wodnego. To chyba najszybszy środek transportu w Bangkoku. Uważajcie jednak na chlapiącą podczas płynięcia wodę, która do najczystszych nie należy 😉

Zdrowie i szczepienia, co warto mieć przy sobie?

Szczepienia

Ponieważ podczas pobytu w Azji nie mamy ochoty spędzać czasu w szpitalu lub siedzieć nieskończoną ilość godzin na WC, już przed pierwszą podróżą do Azji Południowo Wschodniej poszliśmy się zaszczepić. Obecnie nasz pakiet szczepień wygląda tak: wszystkie WZW, dur brzuszny, tężec, błonica i krztusiec. 

Podstawowe leki

Z leków zawsze mamy przy sobie probiotyki, które zażywamy od pierwszego dnia pobytu oraz węgiel medyczny. Może przydać się „smecta” lub inny specyfik. Wszystko jednak zależy od Waszego organizmu i jest to kwestia indywidualna. 

Malaria, denga i inne choroby przenoszone przez komary

Odnośnie malarii – kiedyś woziliśmy ze sobą „malarone”, ale jeździliśmy w rejony malaryczne. Obecnie nie mamy przy sobie tabletek. W Bangkoku nie spotkaliśmy plagi komarów, więc nawet się nie smarowaliśmy żadnymi specyfikami. W Chiang Mai komary także są dość łaskawe. Od razu zaznaczam, że wszystkie repelenty na robactwo warto kupić na miejscu. Te Europejskie nie działają na tutejsze komary! 

Nie pij wody z kranu! 

Należy również bezwzględnie pamiętać, aby nie pić wody z kranu oraz napojów z lodem (serwowane są często w małych knajpkach). Chyba, że macie ochotę na posiedzenie w WC to śmiało 😉 W kwestii płukania zębów – używamy wody z kranu, nie butelkowanej i nic nam nie dolega. Pamiętajcie jednak, że każdy organizm jest inny i to, że nam nic nie dolega, nie oznacza wcale, że i Wam nic nie będzie. 

Ubezpieczenie w podróży

Zawsze, ale to zawsze miejcie wykupione ubezpieczenie na czas wyjazdu. Nie ryzykujci! Nigdy nie wiecie, co może się Wam przytrafić podczas podróży.
Opcji ubezpieczeń jest naprawdę wiele. Możecie skorzystać np. z EURO 26, ISIC, ubezpieczenia turystycznego mBank, Revolut i wielu, wielu innych.

Uważajcie na siebie podczas podróży i korzystajcie z wyjazdu ile się da! Tylko z głową! 😛

ZOBACZ TAKŻE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *