NOWA ZELANDIA

6 rzeczy, których nie wiedzieliśmy zanim polecieliśmy do Nowej Zelandii

Każdy kraj potrafi nas zaskoczyć podczas podróży. Nawet jeśli przed wyjazdem starannie sprawdzamy informacje na temat danej destynacji, to zawsze znajdzie się kilka interesujących faktów.
Co nas zaskoczyło w kraju kiwi?

1. Kea

Papuga będąca endemicznym gatunkiem w Nowej Zelandii.
Jest niesamowicie wrednym ptakiem. Potrafi wydłubywać żywcem tłuszcz z karku owiec, dziobać uszczelki w aucie, zamknąć turystów w domku w górach i naśladować ludzkie zachowania.
Żyje na Wyspie Południowej i zimą hasa po śniegu. Podobno potrafi rzucać śnieżkami i udawać jazdę na nartach! Tu przeczytacie o niej więcej.
Nie ufajcie jej za grosz!

2. Dysproporcja w rozmieszczeniu ludności

W Nowej Zelandii żyje obecnie około 5 milionów ludzi.
Prawie 4 miliony ludzi zamieszkuje Wyspę Północna, która ma mniejszą powierzchnię niż Wyspa Południowa. Tam z kolei mieszka pozostały milion.
Ta dysproporcja bardzo nas zaskoczyła.

3. Owce

O ile ludność Nowej Zelandii liczy sobie 5 milionów, to liczba owiec w tym kraju wynosi około 30 milionów.
Czyli na jednego mieszkańca przypada obecnie sześć owiec.
W 1982 roku ta liczba była znacznie większa. Wtedy pogłowie owiec wynosiło 70 milionów i na jedną osobę w kraju, przypadały aż 22 owce! W tym czasie populacja Nowej Zelandii wynosiła nieco ponad 3 miliony ludzi.

4. Zimno panujące w domach

Nowozelandczycy zimą nie ogrzewają domów. Zamiast ogrzewania ubierają ciepłe buty typu “emu” oraz grube swetry lub płaszcze (!). Aby nie zamarznąć nocą, każde łóżko wyposażone jest w elektryczne prześcieradło, które ogrzewa śpiącego. Tylko wyobraźcie sobie ten chłód, kiedy musicie przejść do łazienki. A także ten moment, kiedy w lodowatej łazience musicie zrzucić ubranie i wejść pod prysznic … brrr. Nasz pierwszy chrzest bojowy przeszliśmy już na początku wyjazdu w Rotorua.
Jeśli wybieracie się do Nowej Zelandii jesienią lub zimą, koniecznie zabierzcie ciepłe ubrania i pluszową piżamę!

5. Niepłukanie naczyń wodą

Mycie naczyń w nowozelandzkim stylu jest dość zaskakujące. Najpierw nalewa się wody do zlewu, moczy w niej naczynia, myje gąbką z płynem i zostawia. Nikt w Nowej Zelandii nie opłukuje naczyń po umyciu (chyba tylko turyści). Krążą plotki, że nowozelandczycy płukają je bezpośrednio przed użyciem, ale nie widzieliśmy tego procederu.
Pierwszy raz zauważyliśmy takie działania w Nelson, kiedy po kolacji chcieliśmy umyć naczynia, ale zlew był pełen wody i nie było już miejsca na więcej.. Wtedy to Mellisa u której mieszkaliśmy powiedziała nam żebyśmy zostawili umyte naczynia z pianą na okapie.
Podobnie było z myciem naczyń na statku wycieczkowym po Milford Sound (jeśli nie lubicie smaku herbaty z płynem do naczyń to wypłuczcie wcześniej kubeczek). To samo dotyczyło mycia okien WEWNĄTRZ statku. Napienione i zostawione tak szyby… zapach cytrynowego płynu do mycia naczyń “umilał” nam wycieczkę 😀

6. Zaufanie

Zaufanie i bezpieczeństwo. Nowozelandczycy mają bardzo wysoki poziom zaufania do ludzi. Nie zamykają domów, ufając, że i tak nikt do nich nie wejdzie. Pewnego razu wynajmując pokój w domu pewnej rodziny, dostaliśmy wiadomość, aby jak przyjedziemy wejść do domu bo drzwi są otwarte. Weszliśmy zgodnie z poleceniem i najbardziej zaskoczył nas widok kluczyków do samochodu stojącego przed domem. Innym razem kiedy opuszczaliśmy jeden z domów, a właścicieli już nie było, mieliśmy tylko zamknąć za sobą drzwi. Klucza nie mieli!
Oni naprawdę mają wysoki poziom zaufania. Coś niesamowitego!

Która informacja Was najbardziej zaskoczyła? 😉

ZOBACZ TAKŻE

4 Comments

  1. Ajjj marzenie by tam pojechać z dnia na dzień coraz większe!

    1. Ola says:

      Marzenia są po to aby je spełniać 😀 Wszystko więc przed Tobą 😉

  2. Nowa Zelandia to jeden z pomysłów na naszą podróż poślubną.

    1. Ola says:

      Bardzo polecamy 😀 Dla nas to była niezapomniana podróż poślubna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *