MALEZJA

Malezyjskie Borneo. Co zobaczyć w okolicy Kuching?

Kuching jest świetną bazą wypadową do wielu pięknych miejsc na zachodnim Borneo. Do wszystkich polecanych przez nas lokalizacji dojedziecie GRABem, autobusem lub skuterem.

Bako National Park

Czyli miejsce gdzie mieszkają nosacze. To właśnie te małpy są głównym powodem dla którego ludzie jadą do Bako. Wszystkie informacje odnośnie parku znajdziecie w tym wpisie.

Semenggoh Nature Reserve

Jest to miejsce gdzie ratowane są orangutany, które zostały odbite z niewoli lub osierocone.
To właśnie tutaj uczone są wspinania się po drzewach, szukania pożywienia w lesie, radzenia sobie w naturze. Orangutany nie rodzą się z takimi umiejętnościami i wszystkiego uczą się od matki. Jeśli matka zostanie zabita lub orangutan zostanie jej odebrany i potraktowany jako zabawka, to nie ma szans aby sam opanował podstawowe czynności niezbędne mu do przetrwania. W ośrodku zwierzęta są przygotowywane do życia na wolności i w momencie kiedy nadchodzi odpowiedni dla nich moment są wypuszczane i powoli adaptują się w naturze. Głównym celem ośrodka jest podtrzymanie gatunku i dokarmianie orangutanów, szczególnie w porze suchej kiedy w lesie nie ma wystarczającej ilości owoców.

Dlaczego nie ma owoców i trzeba dokarmiać orangutany?

Dzieje się tak przez nadmierną wycinkę lasów deszczowych na Borneo i tym samym znikomą ilość pożywienia dla dzikich zwierząt. Wtedy orangutany przychodzą do ośrodka po owoce. W porze deszczowej rzadko zdarza się aby zwierzęta przychodziły na karmienie, ponieważ wtedy w lesie panuje sezon owocowy i zwierzaki mają co jeść. Wtedy też nie macie gwarancji że je zobaczycie (tak jak my). Nam nie udało się w tym miejscu zobaczyć ani jednego orangutana.

Na szczęście nie ma tego złego, ponieważ jeśli orangutany nie pojawiają się w ośrodku w porze deszczowej, kiedy to mają owoców pod dostatkiem, jest to dobry znak. Oznacza to, że dobrze sobie radzą w lesie, nie popadają w konflikty między sobą, żyją w zgodzie i mają co jeść. Gorzej jeśli w sezonie owocowym orangutany przychodzą do ośrodka aby je dokarmić. Wtedy jest to znak, że może dziać się coś niedobrego.

Ośrodek działa od 30 lat i pomaga wielu zwierzętom. Niestety nie każdemu da się pomóc. Niektóre orangutany, które żyły w niewoli są tak skrzywdzone i mają tak nadszarpniętą psychikę, że nawet po całym dniu na wolności wracają wieczorami do klatek. Te orangutany były traktowane wcześniej przez ludzi jak zabawki czy maskotki. Pomimo wysiłków i starań wolontariuszy, pomaganie im staje się niemożliwe. Wtedy też takie osobniki odsyłane są do innego ośrodka Matang w Kubah National Park. Tam proces przystosowywania do życia na wolności trwa dalej, jest on znacznie dłuższy i przebiega w kilku etapach.

W ośrodku żyją także krokodyle, które zostały odłowione ponieważ żyły zbyt blisko siedlisk ludzkich. Ma to swoje minusy bo żyją one w zagrodzie, ale także ma swoje plusy ponieważ nikt krokodyli nie skrzywdzi polując na nie i przerabiając na torebkę czy buty.

Wstęp do ośrodka kosztuje 10 MYR od osoby. Godziny karmienia są stałe i podane są na stronie ośrodka.
Koszt dojazdu GRABem z miasta to 22 MYR za kurs w jedną stronę. Autem dojedziecie do wejścia i stamtąd trzeba przejść na nogach około 20 minut do głównej bramy.

Matang Wildlife Centre

Matang Wildlife Centre to ośrodek rehabilitacji zwierząt. Do tego miejsca trafiają trudne przypadki orangutanów, które nie poradziły sobie podczas treningów w Semmengoh. To tutaj ponownie uczone są życia w naturze. Niestety większość z nich nigdy nie wróci sama do lasu. W ośrodku mieszka kilka orangutanów, które pomimo prób i treningów nie są w stanie przetrwać w dżungli. Nie umieją już i nie potrafią sobie poradzić. Są tu zwierzęta które zostały odebrane ludziom, którym służyły jako maskotki (kupione jako maleństwa na czarnym rynku), są tu także zwierzęta, które zostały znalezione w lesie jako maleństwa bez mamy i nie byłyby w stanie same przetrwać.

Poza orangutanami do ośrodka przyjmowane są także inne zwierzęta. Krokodyle – odłowione z rzeki i przewiezione do ośrodka w celu ochrony ich życia (ludzie na nie polują), gibony odebrane z prywatnych domów, langury, binturongi orientalne, jelenie końskie, sowy, niedźwiedzie malajskie, dzioborożce. Te zwierzęta przez działania ludzi, którzy trzymali je w niewoli już nigdy nie będą mogły wrócić do życia na dziko.

Długo zastanawialiśmy się czy pojechać do Matang.
Wiele opinii w internecie sugeruje, że miejsce to jest tak zoo. Uważamy, że te osoby nie przeczytały informacji o ośrodku i nie zaznajomiły się z jego misją. Mieliśmy możliwość porozmawiać z wolontariuszami w Matang i wiemy, że praca ośrodka jest bardzo ważna. Serce rośnie, że są na świecie ludzie którym zależy na losie zwierząt. Do wizyty w ośrodku przekonał nas także pracownik Semenggah, który opowiadał o działaniach jakie są tam prowadzone.
Miejsce to jest smutne, bo ciężko oglądać zwierzęta, które tak bardzo zostały skrzywdzone przez ludzi. Jednocześnie cieszymy się, że mają możliwość uzyskania pomocy bo inaczej wciąż byłyby w niewoli i cierpiały.

Wejście do ośrodka kosztuje 20 MYR od osoby. Tu znajdziecie informacje o ośrodku.

Kubah National Park

To park narodowy znany przede wszystkim z żyjących w nim wielu gatunków żab. Żaby można oglądać dopiero po zmroku, ponieważ w ciągu dnia siedzą schowane w stawie lub pod liśćmi w obawie przed drapieżnikami. W parku znajduje się staw, który został wyryty przez dzikie świnie. Świnie kąpały się w nim, chłodziły swoje ciała oraz koiły ukąszenia komarów. Obecnie właśnie w tym stawie żyją żaby. Naokoło tego miejsca wybudowano drewniany pomost, którym można spacerować, ale uwaga – jest tam bardzo ślisko!

W parku znajduje się kilka ścieżek trekkingowych. My wybraliśmy się na trasę prowadzącą do wodospadu. Trasa ma długość 1600 metrów i jest dedykowana na godzinę, a cały szlak jest super oznaczony. Są nawet tabliczki pokazujące ile metrów zostało do końca trasy.

Najpierw trzeba przejść betonową drogą prowadzącą lekko pod górę, a następnie skręcić w prawo na szlak Waterfall Trail. Na początku jest dość mrocznie, ale po zejściu prowizorycznymi schodami na dół aura się poprawia 😉 Po drodze mija się wiele pięknych drzew z zakręconymi korzeniami i lianami. Składowisko durianów (ciężko najpierw nie poczuć a później zauważyć), kilka kładek i mostków. My spotkaliśmy przy końcu trasy iguanę, która udawała drzewo 😉 Przed samym wodospadem znajduje się blaszana przebieralnia, kolejno trzeba pokonać drewniane schodki i już jesteście przy wodospadzie.

Uważajcie na miejscu ponieważ jest tam bardzo ślisko, szczególnie w początkowej części. Stopnie prowadzące do wodospadu są specjalnie wyłożone wypukłymi kamieniami, ale niektóre są bardzo zdradliwe 😉
W zagłębieniu pod wodospadem można się kąpać.

W drodze powrotnej spotkaliśmy egzotyczne robaki 😉

Wstęp do parku kosztuje 20 MYR od osoby. Jeśli jedziecie GRABem to umówcie się wcześniej z kierowcą na odbiór lub pomyślcie o innym transporcie, bo z parku dość ciężko jest wrócić ponieważ w tamtej okolicy kursuje mało aut.

Damai Beach

To jedna z plaż w pobliżu Kuching. Jest ładna i zadbana. Kolor wody może i nie zachwyca, bardziej przypomina tą w Bałtyku, ale w tej części Borneo nie ma ładnych plaż z białym piaskiem i turkusową wodą. Teren wokół należy do ośrodków wypoczynkowych, ale plaża jest dostępna dla wszystkich.

Przy Damai znajdują się restauracje w których ceny posiłków są przystępne oraz kilka sklepików z pamiątkami (można tu dostać magnesy z nosaczami).
W ciągu dnia na plaży jest dość pusto (byliśmy tam dwa razy) natomiast wieczorem dużo osób przyjeżdża specjalnie na zachód słońca. A zachody są tu piękne, także warto się wybrać jeśli będziecie w okolicy.

Poza głównym resortem Damai jest także drugi ośrodek – Permai Rainforest Resort, zlokalizowany kawałek dalej. Miejsce położone jest w dżungli z dostępem do morza, a dostać się można do niego drewnianą kładką na której buszują małpy makaki. Uważajcie przechodząc przez kładkę. My byliśmy świadkami jak napadły na ludzi 😉
Wstęp do ośrodka Rainforest kosztuje 5 MYR od osoby, ale nam dwa razy nikt nic nie kazał płacić, nawet jak pytaliśmy o bilet wstępu. Najwyraźniej wycieczka do tamtejszej kawiarni stanowiła kartę przetargową. Na tamtejszej plaży jest możliwość surfowania i wypożyczenia sprzętu. Możecie także spotkać przy plaży piękne małpy langury.

Dojazd do Damai GRABem kosztuje 38 MYR w jedną stronę.

Santubong National Park

Park narodowy zlokalizowany nieopodal plaży Damai Beach, a jego główną atrakcją jest wejście na Górę Santubong o wysokości 810 m n.p.m.
Brzmi jak łatwa wspinaczka, prawda? Aczkolwiek nie oceniajmy góry po wysokości.

Wejście na sam szczyt stanowi nie lada wyzwanie, a trasa przez dżunglę jest bardzo ciężka, głównie przez wilgotność jaka tu panuje. Temperatura powietrza także daje się we znaki. W końcu od równika dzieli to miejsce jedynie 170 km.
Droga na szczyt Santubong momentami pnie się pionowo w górę, prowadzi przez gęsty las wąskimi ścieżkami, a wspinaczka głównie odbywa się po korzeniach drzew. Są też udogodnienia w postaci długich pionowych drabinek oraz lin.

Trasa wiedzie najpierw łatwą ścieżką, trzeba przejść przez rzekę, kilka mostków. Następnie szlaki w parku się rozdzielają. Niebieski szlak to pętelka, a czerwony prowadzi na sam szczyt.
Od momentu rozwidlenia szlaków zaczyna się prawdziwy wysiłek.
Na przejście trasy trzeba sobie zarezerwować około 5-6 h. O godzinie 15 należy już zrobić odwrót, ponieważ powrót w ciemności byłby bardzo niebezpieczny ze względu na charakter trasy.

Dodatkowe informacje

Planując wycieczki weźcie pod uwagę zawodny transport publiczny w Kuching. Warto mieć wypożyczony samochód lub skuter – będzie Wam o wiele wygodniej. W każde z tych miejsc dojedziecie GRABem jednak powrót nie zawsze będzie łatwy.
Na każdą wędrówkę zabierzcie przynajmniej 1,5 litra wody na osobę, krem z filtrem oraz repelent przeciwko komarom.
Udanej wyprawy!

ZOBACZ TAKŻE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *