SŁOWENIA

Słowenia – idealny kraj na roadtrip!

0
(0)

Słowenia – mały, piękny kraj zazwyczaj pomijany przez turystów pędzących w stronę Chorwacji. A szkoda bo w Słowenii efekt “wow” mamy na każdym kroku. Wszechobecne tam zjawiska krasowe zmalowały niesamowity krajobraz.

Dzień 1

Podróż na trasie Kraków – Czechy – Austria- Słowenia

Do Słowenii pojechaliśmy całkiem spontanicznie na weekend majowy.
Bez planu, bez ładu i składu – wszystko organizowaliśmy na miejscu i ogarnialiśmy dzień po dniu.
Całą podróż z Krakowa przez Czechy i Austrię (prawie 800 km) umilały nam sielskie krajobrazy i hektary pachnącego rzepaku.
Ponieważ decyzja była spontaniczna to nasz pierwszy nocleg zarezerwowaliśmy przez booking.com dopiero podczas postoju na stacji benzynowej w Austrii 😉

Naszym pierwszym przystankiem już w Słowenii było miasteczko Maribor. Akurat trafiliśmy na piękny zachód słońca. Po krótkim spacerze po mieście ruszyliśmy dalej w stronę naszego noclegu, do małej miejscowości Zrece, której gościnność przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Podczas gdy wzbijaliśmy się naszą Mazdą coraz to wyżej, na coraz węższych i krętszych drogach lokalna społeczność przywitała nas piwkiem. Ot tak po prostu. Zatrzymali nas na środku ulicy, pogadali i wręczyli lokalne piwko. Miło!
A sam nocleg (Apartment Rozmar) okazał się być super wyborem i bardzo go polecamy.
W dodatku ma piękne widoki o poranku, ale w Słowenii, te widoki to taki all inclusive w gratisie.

Wszystkie noclegi z których korzystaliśmy podczas tej podróży znajdziecie w tym wpisie.

Dzień 2

Dolina Logarska

Dzień zaczynamy od wypicia aromatycznej kawy w niesamowitym miejscu jakim jest “Bar Igla”  w miejscowości Luce. Ponieważ jest tu tak fajnie, naturalnie, ładnie i szumi strumyk, to gdyby się dało to byśmy i po pięć kaw wypili 😉 Miejsce znaleźliśmy przypadkiem na naszej trasie w góry i bardzo polecamy. Otoczenie jest przepiękne, a kawałek od baru można przejść przez wiszący mostek i podziwiać tam kolor rzeki.
Jest to jednak tylko przystanek na naszej trasie, ponieważ w tym dniu planujemy trekking w górach oraz przejechanie się drogami nr 428 oraz 935.

Widoki na tych górskich trasach są bajeczne! Alpejski chill w pełnym wydaniu.
Ale uwaga – drogi są kręte z dziurami, przeszkodami, dość wąskie, ale warte zachodu, aby je pokonać.

Po przejechaniu trasy kierujemy się w stronę Logarskiej Doliny i tam idziemy na szlak Frischaufov dom na Okreslju przez wodospad Rinka.

Jezioro Plansarskie

Po powrocie do doliny kierujemy się w stronę kolejnego noclegu. Z tym noclegiem trzeba było kombinować, bo nic w przyzwoitej cenie w okolicy doliny nie znaleźliśmy. I tak zupełnie przypadkowo na nasz drugi nocleg wybraliśmy miejscowość Zgornje Jezersko z pięknym Jeziorem Plansarskim. Jest to sztuczne jezioro, jednakże robi niesamowite wrażenie. Obok jeziora jest restauracja gdzie można coś przekąsić i przy okazji napawać się pięknym widokiem.

Zgornje Jezersko to mała, urocza miejscowość na północy kraju położona u podnóża Alp Kamnicko Sawińskich i zaledwie kilka kilometrów od Austrii. Jest sielsko, alpejsko, bardzo zielono i niesamowicie cicho. Zabudowa wsi jest tak bardzo rozproszona, że chcąc pożyczyć sól od sąsiada, trzeba wybrać się na długi spacer.
Jeśli planujecie zatrzymanie się w tej miejscowości to pamiętajcie aby wcześniej zatankować pełen bak paliwa! We wsi jest jedna stacja benzynowa i w dodatku jeden dzień w tygodniu jest zamknięta (chyba w czwartek, ale ręki sobie nie damy uciąć, że to akurat jest czwartek). My święcie przekonani, że z pewnością gdzieś jest stacja benzynowa pokonaliśmy trasę z Doliny Logarskiej na ostatnich kroplach paliwa i w dodatku zatrzymała nas straż graniczna (bo aby dojechać do miejscowości, trzeba przejechać przez Austrię). Całe szczęście, że podczas kontroli mogliśmy wyłączyć silnik bo inaczej zostałaby nam opcja pchania auta 😀

Dzień 3

Lublana

Po skorzystaniu z lokalnej stacji benzynowej udajemy się w stronę stolicy Słowenii czyli Lublany. Lublana jest dość ładnym i zadbanym miastem. Uliczki nad rzeką przywodzą na myśl Wenecję. Podobno ze wzgórza zamkowego rozciąga się piękny widok na góry. Nam nie było dane tego zobaczyć, ponieważ wszystko przesłaniały chmury.

Postojnska Jama

Po krótkim pobycie w mieście jedziemy dalej, do jednej z najpiękniejszych jaskiń krasowych jakie widzieliśmy, czyli do Postojnska Jama. Wstęp kosztuje dość sporo bo 25,80 euro, jednak jeśli macie do wyboru jedną z jaskiń krasowych w Słowenii to warto. Czas trwania wycieczki po jaskini to 1,5h. Można ją zwiedzać z przewodnikiem w wybranym przez siebie języku (opcji zwiedzania po polsku nie ma).
Pierwszy etap zwiedzania to jazda 2 km kolejką, która jest sporą frajdą. Jadąc, ma się wrażenie że zaraz wjedziemy w ścianę jaskini albo nie zmieścimy się w tunelu. Ale bez obaw, wszystko jest tak świetnie zorganizowane ,że to złudzenie tylko dodaje pozytywnych emocji. Po przejechaniu trasy czeka nas 50 minut zwiedzania jaskini na nogach i podziwiania piękna krasu. A jest co podziwiać. Zawsze w takich miejscach zastanawiamy się jak super musiała się czuć osoba która to odkryła.

Ciekawostką w jaskini są tamtejsze stworki zwane małymi smokami. W rzeczywistości są to malutkie białe jaszczurki, będące gatunkiem endemicznym. W tej chwili w jaskini żyje ich 21-22 sztuki. Jaszczurki żyją do 100 lat i mają tak świetny metabolizm, że jak się najedzą to kolejna uczta dla ich brzuszków wypada dopiero za 10 lat!
I co ważne, one nie lubią światła. Podobno bardzo nie lubią i im to szkodzi. Niestety ta informacja nie szkodzi niektórym turystom, aby świecić latarką po jaskini i akwarium w którym żyją małe smoki. W akwarium zlokalizowanym w jaskini żyją (chyba) dwie sztuki (tyle zdołaliśmy dostrzec w ciemnościach). Po obejrzeniu jaszczurek mijamy jeszcze komnatę w pięknymi naciekami. Jeden z nich to wypisz wymaluj lód w rożku.

Dzień 4

Chorwacja

Dwie noce spędzimy teraz w Chorwacji, w małym apartamencie pośrodku pól i gaju oliwnego. Dlaczego w Chorwacji? Bo ceny noclegów na południu Słowenii zbiły nas z nóg. Chcieliśmy zwiedzić Piran i wybraliśmy opcję tańszego noclegu i podjechania do miasta autem.
Niby to był fajny pomysł, ale okazało się że przecież 1 maja w Chorwacji i Słowenii też jest święto i wszyscy gdzieś jadą. Dlatego po 30 minutach stania w korku w kierunku Słowenii postanowiliśmy zawrócić i zobaczyć coś w Chorwacji. Niestety Półwysep Istria nie zachwycił nas specjalnie, ale z książką i przy kawie można też odpocząć i miło spędzić kilka godzin.

Piran

Po południu podjęliśmy drugą próbę dojazdu do Piranu i tym razem obyło się bez przeszkód.  
Do miasta nie można wjechać samochodem (nie dotyczy mieszkańców, oraz osób, które mają wykupiony nocleg na terenie miasta).
W związku z tym samochód zostawiliśmy na parkingu przed wjazdem do miasta (1,70 euro/h). Z parkingu do centrum kursuje bezpłatny bus. Można także pójść na nogach, bo nie jest to duża odległość.
Piran okazał się bardzo ładnym i klimatycznym miastem. Wolnym krokiem w palącym słońcu wyszliśmy na wzgórze z murami obronnymi. Stamtąd roztacza się widok na całe miasto oraz Triest, Wenecję i Alpy. Zaraz obok murów mieszkają ludzie, którym bardzo (bardzo!) zazdrościmy widoków z okna i ogrodu 🙂
Pod koniec dnia można podziwiać zachód słońca i zasmakować solonej czekolady ze sklepiku Piranskie Soline – jest pyszna. W sklepiku dostępne są także kosmetyki i różne solne gadżety.

Dzień 5

Most w Solkanie, rzeka Socza, Wąwóz Tolmin, Jezioro Zelenci

Rano żegnamy nasz gaj oliwny i święty chorwacki spokój. Ruszamy na północ. Zostało nam trochę kun chorwackich więc po drodze szukamy kantoru. I świetnym zbiegiem okoliczności kantor znajduje się przy głównej drodze zaraz obok knajpki z oszałamiającym widokiem. Knajpka nazywa się BETOLA “NA GIRU” i to właśnie tam wypiliśmy najlepszą kawę podczas tego wyjazdu (1,60 euro duża biała kawa). Do pysznej kawy widok gratis 😉

Następnie jedziemy zobaczyć na własne oczy niebieski kolor wód rzeki Soczy. Zatrzymujemy się w Solkanie gdzie znajduje się słynny most, a pod nim płynie rzeka tak niebieska, że przecieramy oczy ze zdumienia.

Ruszamy dalej w trasę i zatrzymujemy się nieopodal wodospadu Boka. Tam podziwiamy kolory rzeki Soczy z mostu w miejscowości Žaga. I w tym miejscu po raz kolejny przekonujemy się, że Dolina Soczy to jeden z cudów świata!

Kolejnym punktem na trasie jest Wąwóz Tolmin czyli Tolminska korita w Triglavskim Parku Narodowym.

Po zwiedzeniu wąwozu udajemy się powoli w okolice miejscowości Bled. Wybieramy trasę 206 przez góry z widokiem na szczyt Triglav. Samochodem na tej trasie można dojechać do wysokości 1600 m n.p.m gdzie w maju leży jeszcze sporo śniegu.

Na trasie prowadzącej do miasteczka Radovljica (gdzie mamy kolejne dwa noclegi) zahaczamy o piękne miejsce jakim jest Naravni rezervat Zelenci ze szmaragdowym Jeziorem Zelenci.

Emocje dnia studzimy lampką wina i kuflem piwa w knajpce “Gostlina Avgustin” mieszczącej się w miasteczku Radovljica. Knajpka ma taras z ładnym widokiem. Miasteczko jest małe, ale bardzo ładne. Ma piękną starówkę z kolorowymi kamienicami. Duży park i mnóstwo knajpek oraz kawiarni.

Dzień 6

Bled, Wodospad Savica, Jamnik

Dzień zaczynamy od wejścia na wzgórze Ojstrica z którego roztacza się widok na całe Jezioro Bled.

Dalej udajemy się nad Jezioro Bohinj (to, to z kozicą). Wokół jeziora wiedzie kilka tras turystycznych. Parking przy samej kozicy kosztuje 1,5 euro za godzinę.

Kolejny punkt to Wodospad Savica. Trasa nad wodospad zajmuje nam 20 minut. Wodospad Savica jest bardzo ładny i warto przejść się tą trasą, bo nie jest ona trudna. Minęliśmy tam sporo dzieci oraz rodziców z niemowlakami w nosidełkach. Ciekawostką jest, że wodospad daje początek rzece Savicy i wypełnia Jezioro Bohinj.
Wstęp kosztuje 3 euro od osoby. Parking obok schroniska przy wejściu na szlak jest darmowy (nie wiemy jak w sezonie, jednak w dniu 3 maja nikt nie pobierał opłat).

Na koniec dnia udajemy się do miejscowości Jamnik gdzie na zielonym wzgórzu samotnie na tle Alp Kamnickich stoi słynny kościół św. Primusa i Felicjana. Spokój i cisza w tym miejscu są wręcz błogie.

Dzień 7

Powoli kierujemy się w stronę Polski. Po drodze zahaczamy o kilka miejscowości w Austrii. Podziwiamy widoki, jednak nasilający się deszcz i burze zmuszają nas do coraz krótszych postojów na trasie. Nocleg znajdujemy w węgierskiej miejscowości Hegyko. I o ile nocleg był wart swojej ceny to o tyle pizza w Party Pizzeria absolutnie. Jedyny plus był taki, że można było płacić tam kartą. Opinie na Google to chyba jest jakiś psikus. Zdecydowanie nie polecamy !

Dzień 8

Austria

Kontynuujemy naszą podróż do domu. Na dzień dobry udajemy się nad Jezioro Nezyderskie po Austriackiej stronie. I tu nam głowy urywa, tak wieje! Ale z tego wiatru z pewnością cieszą się kitesurferzy, których są tu dziesiątki.

Słowacja

Bratysława

Dalej na trasie zatrzymujemy się w Słowackiej stolicy czyli Bratysławie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji zobaczyć tego miasta więc skoro jest po drodze to czemu nie. W centrum ciężko znaleźć parking, więc decydujemy się na skorzystanie z parkingu podziemnego. Przemierzamy spacerem urokliwe uliczki i wdrapujemy się na wzgórze zamkowe.

Jako wielbiciele kawy (w sumie damska część składu wielbi kawę) szukamy dobrej kawiarni. Decydujemy się na miejsce o nazwie FACH i już po pierwszym łyku wiemy, że był to świetny wybór. A skoro popili to i muszą pojeść. Jedziemy więc na burgery do lokalu zwanego Roxor. Karmią tam zacne, więc jeśli trzeba będzie czekać kilkadziesiąt minut to się nie zrażajcie.

Sulovske skaly

Najedzeni wskakujemy do Mazdy i ruszamy w drogę do Krakowa. Ostatni postój robimy w rezerwacie przyrody Sulovske skaly w Słowacji. Jest to bardzo ładna trasa turystyczno edukacyjna. Warto zobaczyć.

W tym wpisie znajdziecie najpiękniejsze miejsca w Słowenii, które polecamy zobaczyć.

Mapa

Jak oceniasz przydatność tego wpisu?

Kliknij gwiazdki, aby ocenić ten wpis.

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.

ZOBACZ TAKŻE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *